Przeglądasz archiwum Marzec, 2014 .
Wyświetlam 1 - 5 z 5 notek

37 tydzień

  • Napisane 31 marca 2014 o 21:46

Coraz bliżej… Zastanawiam się co mogę jeszcze zrobić. Okna pomyte (dobrze, że są na wyciągnięcie ręki i nie trzeba na nic włazić), balkon zrobiony na wiosennie, kwiatki posadzone, lista zakupów na święta zrobiona. Muszę jeszcze wygotować i sterylizować smoczki i butelki. Tylko czy wytrzymają bez bakterii dwa tygodnie? Czy ja tyle wytrzymam w dwupaku? :D

Malutka chyba nie ma już wcale miejsca, próbuje się wygodnie układać, aż muszę leżeć nieruchomo przez kilka minut. Ludzie mówią, że to boli, a ja nie odczuwam tego jako bólu, tylko jak mocne gniecenie. Mam wrażenie, że mi się żebra rozejdą, zgniecie mi narządy, pęknie mi macica :D Aż zapiera dech. Mimo wszystko to nadal miłe uczucie :). Może w 42 tygodniu czuje się to całkiem inaczej hehe.

Piję magnez przeciw skurczom i herbatkę na laktację, grzecznie łykam pigułki, kłuję paluchy, brzuch i uda. I spokojnie czekam . Jeszcze 13 dni. Tylko
albo aż.

Zastanawiam się jak będzie po powrocie ze szpitala. Wydaje mi się, że mam za mało ubranek, oglądam filmiki na yt o pielęgnacji, bo właściwie nic nie wiem o życiu z takim maluchem :D. Śni mi się, że zapominam nakarmić malutką, albo nosić, żeby jej się odbiło. Budzę się wtedy ze śmiechem i mam nadzieję, że nie będę zapominała o podstawach :D.

Tylko 13 dni…

Poranek

  • Napisane 26 marca 2014 o 10:57

Ale miałam poranek. Obudził mnie ból w podbrzuszu taki jak na miesiączkę, potem przeniósł się na cały brzuch i plecy i się nasilał, aż zaczął twardnieć. Bolało prawie cały czas, z niewielkimi przerwami i trwało ponad 1,5 godziny . Naprawdę nieźle mnie wymęczyło i jak chwyciłam za tel, żeby zadzwonić do mojego męża, to zaczęło odpuszczać. Myślicie, że dotrzymam do terminu? Cały czas proszę małą, żeby posiedziała jeszcze w brzuszku. Boję się, że po takim wstępie może mnie w każdej chwili ścisnąć.

Jeszcze tylko 18 dni, obym dotrzymała ; D

opadł

  • Napisane 23 marca 2014 o 00:17

Przedwczoraj opadł mi brzuch. Spora ulga :D.  Jeszcze tylko 22 dni i się spotkamy :).

35 tc – 25 dni do spotkania :D

  • Napisane 19 marca 2014 o 11:45

Pozostało 25 dni do spotkania z córeczką:). Wizyta w nowej klinice potwierdziła moją decyzję co do właściwego wyboru, było wspaniale! Personel bardzo miły i pomocny, po wysłuchaniu naszej historii nikt nie miał wątpliwości, że cc będzie najbezpieczniejszym rozwiązaniem. Pani doktor nawet się nie zastanawiała, tylko wyznaczyła nam termin zabiegu, była taka miła i ciepła… Rozwiała wszystkie wątpliwości i strachy. Wszyscy cieszyli się i gratulowali nam udanego icsi :D. Podczas usg malutka znowu ssała palucha, później zrobiła klasycznego facepalma przy badaniu główki hehe. Wzrost i waga w normie, boże jak się cieszę… Dowiedziałam się, że od razu po porodzie mam porzucić dietę i insulinę, jeść całkiem normalnie i dopiero jakoś po 2 dniach zrobią mi próbę z glukozą. Mam nadzieję, że wyjdzie dobrze i pozbędę się tego cholerstwa, bo już mam trochę dość tego kłucia 10 razy dziennie, ciągłej kontroli węglowodanów, przeliczania wszystkiego i jedzenia na godziny.

Nie wierzę, że to już za chwilę, że mogę odliczać dni a nie miesiące… To takie piękne. Przypominam sobie swoją rozpacz sprzed ciąży, sprzed zabiegu, pierwszej wizyty w klinice leczenia niepłodności i… Było warto przez to przejść. Ta rozpacz jest chyba jednym z nieodłącznych etapów i wszystkim starającym się mówię: trzymajcie się mocno! Musicie być twarde, bo jak przez to przebrniecie, to rozpacz zamieni się w radość. Traktujcie to jako kolejny etap do przejścia. I nie ważne czy to pierwszy, czy kolejny raz, w końcu musi się udać. Łatwo się mówi? Nie, cholernie trudno. Bo tego uczucia, dołów i przeżyć się nie zapomina. Ale naprawdę warto.

Odzyskałam spokój, wszystko jest zaplanowane co do godziny :). A jak natura wcześniej wywinie psikusa, to mam tam się zjawić najszybciej jak się da i zrobią szybko zabieg. Wspaniale się czuję mając taki komfort psychiczny. Zrobiłam wszystko by zwiększyć bezpieczeństwo malutkiej, pozostaje na nią czekać :D. W domu wszystko już gotowe. Nie mogę uwierzyć, że nasze życie całkowicie się zmieni, tak bardzo na to czekam :)

34 tydzień

  • Napisane 13 marca 2014 o 12:24

Czas jakoś leci. Już przestał pędzić. Zastanawiam się kiedy urodzę. I jak. W jednym szpitalu odmówili mi cc, bo już jest wszystko dobrze i poród sn jest możliwy… Ostateczną decyzję ma podjąć ordynator, ale nie jadę tam więcej. Obraziłam się na położną .D. A tak poważnie zraziłlo mnie jej podejście, była bardzo niemiła i totalnie nieprofesjonalna. Ale wizyta ta miała dobrą stronę. Zrobiono mi usg 3d/4d!!! Widziałam moją maleńką na żywo!!! Jest tak piękna, aż łzy zalewały mi oczy. Niesamowite przeżycie.
W poniedziałek jadę do innego szpitala na rozmowę z ordynatorem i on podejmie decyzję co dalej… Trochę się boję, ale zwiedzając oddział i sale porodowe ogarnął mnie spokój. Personel bardzo miły, oddział wygląda jak przytulny hotel. Tam urodzi się moje dziecko. Nie ważne jak. Będzie co ma być.

Zwiększyli i dołożyli mi insulinę. Wieczorem 24 jednostki bazowej, plus bolusy 8 do śniadania, 6 na obiad i 4 na kolację. I chyba trochę za mało ;).