Przeglądasz archiwum Maj, 2014 .
Wyświetlam 1 - 3 z 3 notek

Dzień niepłodnych matek :D

  • Napisane 26 maja 2014 o 14:08

Dzisiaj dzień matki, tak upragniony i wyczekiwany przez niepłodne kobiety… Zawsze płakałam w ten dzień po kryjomu, nie mogłam uwierzyć w tę cholerną niesprawiedliwość. Rok temu zaczęliśmy badania w klinice, boże, minął tylko rok! Wydaje mi sie jakby to było bardzo daleko za mną. Bardzo. W ciągu 12 miesięcy wszystko się zmieniło. Wszystko się udało.  Jestem matką… To chyba nagroda za te wszystkie cierpienia.

Nie mam na nic czasu. Piszę to na tablecie, stukając jednym palcem, bo druga ręka trzyma przyssaną do piersi malutką. Piszę to od 9 rano, już jest 14… To najpiękniejszy brak czasu jaki mogłam sobie wymarzyć.

Malutka rośnie, w nocy spałam 2, 5 godziny, bo przez resztę czasu tuliłam płaczące dziecko. I się uśmiechałam siedząc z nią w ramionach, w ciemnym pokoju, ze spadającą głową ze zmęczenia, do świtu. Bo przecież dzień matki…

Ciąg dalszy

  • Napisane 8 maja 2014 o 11:55

Kataru ciąg dalszy. W sumie już nie jestem pewna, czy to katar. Malutka charczy i wszystko ma zatkane bardzo głęboko w nosie i gardle, lub w zatokach. Ciężko powiedzieć.  Strasznie mi jej szkoda. Wczoraj było już super dobrze. Myślałam, że to już będzie koniec, ale w nocy znowu się zaczęło.  Do tego mnie boli gardło i też mam trochę zatkany nos tak w głębi, ale ja mam na to metody,  a malutka nie :(.

Mam ją karmić co 3 godziny, ale bardzo słabo wtedy pije, po 40 i później każdą kropelkę mleka muszę w nią wlewać.  Jak przeciągnę do 4 godzin to zjada ładnie.

Nie myślałam,  że spotkają nas takie problemy z karmieniem, mam dosyć laktatora i uwiązania przez to w domu. Ale dam radę,  byle by jadła… Nie wiem po kim to ma, bo my uwielbiamy jeść ;).

Wczoraj dowiedziałam się,  że osoba z mojej najbliższej rodziny nie dotrzymała tajemnicy i rozgadała rodzinie swojego męża, że Malutka jest z in vitro. Zaczęły się komentarze, że może ona wcale nie jest moja albo męża,  bo kto wie jakie plemniki tam wkładają i tego typu teksty :(.  Banda wieśniaków, aż mi serce zapłakało jak o tym usłyszałam :( Nie utrzymuję z tymi ludźmi kontaktu, ale to i tak bardzo boli. Jak można być tak ograniczonym i chamskim, jakim trzeba być człowiekiem,  by myśleć w ten sposób… I tak właśnie kończy się proszenie kogoś o dotrzymanie tajemnicy, eeeh. To boli podwójnie, już nigdy jej nie zaufam. Mam nadzieję,  że malutka w przyszłość nie będzie miała z tego powodu nieprzyjemności i nie będzie słuchać głupich tekstów :( Jest naszym największym szczęściem i zabiję,  jeśli ktoś ją skrzywdzi w tym temacie.

Trochę pesymistyczny wpis, a tak naprawdę jestem najszczęśliwsza na świecie :) Wiem, że to dopiero początki,  pierwsze 3 tygodnie,  ale nie odczuwam jeszcze trudów macierzyństwa. Jedyna masakra to odciąganie pokarmu, gdyby Mała mogła pić z piersi wszystko byłoby bajką. To takie piękne :)

Dmuchać na zimne

  • Napisane 2 maja 2014 o 14:31

Od 3 dni malutka ma katar, przedwczorajszą noc prawie nie spała przez zapchany nosek. Nawet frida nie dawała rady, chociaż usunęła chyba litr smarków. Do tego doszło dziwne charczenie, aż w plecach furczało i trudności w oddychaniu i jedzeniu. Wystraszyłam się,  mąż zadzwonił na notruf i dowiedzieliśmy się który lekarz ma dyżur, bo to przecież święto… Stary doktor w spodniach powodziakach osłuchał ją,  pozaglądał we wszystkie dziurki, pooglądał,, nazwał krasnalem i wydał wyrok: katar xD. Poczułam taką ulgę,  że aż się roześmiałam. Zaliczyliśmy pierwszą wizytę na dyżurze ze zwykłym katarkiem ; D. Przepisał krople do nosa i kazał chodzić po świeżym powietrzu hehe. Teraz się z tego śmieję,  ale lepiej dmuchać na zimne :P