Przeglądasz archiwum Lipiec, 2014 .
Wyświetlam 1 - 3 z 3 notek

urlopowo

  • Napisane 28 lipca 2014 o 12:45

Przedwczoraj malutka leżąc na brzuszku podniosła główkę, ale nie tak jak zwykle troszkę, tylko wsparła się na rączkach i podniosła wysooookoooo! i zdziwiona rozglądała się po pokoju :D aż piszczałam z radości!  tak na to czekałam, bo już się bałam, że coś jest nie tak hehe.

Z nowych umiejętności opanowała też swobodne śledzenie wzrokiem osoby za nią :)  Jestem bardzo dumna, a co!

Już połowa urlopu za nami, czas leci nieziemsko szybko…  Chusta sprawdza się idealnie, mogę wszędzie się poruszać, po schodach, kamieniach, maleńkich sklepikach, za to nasz widok wywołuje niezłe poruszenie w miasteczku ;) chyba nikt tu z chust nie korzysta, a szkoda, bo chodniki są tragicznie wąskie, a miasteczko i sklepy ciasne. I wcale nie jest goręcej niż bez, tak czy inaczej słońce smaży hehe. Padamy z tego upału…

Mamy łóżeczko turystyczne, ale przez większość nocy mała spi ze mną, cudowne uczucie. Wadą takiego łóżeczka jest dziwny składany materacyk i brak pięterka, dziecko spi prawie na poziomie podłogi i bardzo ciężko się je wyciąga w nocy, gdy człowiek zaspany…  i nie ma jak przytrzymywać wypadającego smoczka ;)

Za wkładkami laktacyjnymi zjeździliśmy dwa miasta, dopiero w rossmanie udało się kupić 8-O nikt ich tu nie używa? byłam trochę w szoku.  Za to muszę pochwalić nowe odkrycie, pieluszki dada z biedronki. Są ładne, chłonne i w końcu rozmiar pasuje na pupę mojej córeczki :)  w oryginalnych pampersach niespodzianki wypływają górą, bo mała ma chudy brzuszek, a nie można ściągnąć mocniej zapięcia, bo cisną w nóżki. Do tego są zimne po nasiusianiu i czuć zapach moczu. Nie przepadam za nimi i kupuję u siebie inne, pampersy stoją jako awaryjne. A rozmiar dady jest idealny. Jedyny minus to brak paska poziomu zasikania czy jak to się nazywa ;)

Idę dalej zdychać z gorąca…

Jedziemy

  • Napisane 17 lipca 2014 o 23:32

Już jutro jedziemy na urlop, pierwszy raz z malutką :). Nie byłam w kraju ponad rok… Przez komplikacje w ciąży nawet z brzuszkiem tam nie byłam :( Nadal bardzo to przeżywam, chociaż wiem, że było warto.

Trochę boję się drogi, ponad 8 godzin w trasie. Będziemy robić przerwy, ale nie wiem jak to się uda.

W zeszłą środę przyjechał do nas dziadzio, zakochał się we wnuczce od pierwszego wejrzenia :) miał łzy w oczach jak ją zobaczył. Babcia w Polsce też zobaczy i pozna ją pierwszy raz, łzy mi ciekną na samą myśl :’)

Spakowałam chyba pół domu :D a wzięłam tylko to co niezbędne dla małej hehe.

Od paru dni zabieram córcię rano do łóżka, tak słodko śpi, taka cieplutka i bezwładna :P Niestety wczoraj w nocy nie dała się odłożyć do łóżeczka, krzyczała przy każdej próbie, więc dałam sobie spokój i spała z nami do trzeciej trzydzieści. Ja bardziej czuwałam niż spałam, nieziemsko się boję śmierci łóżeczkowej. Gdyby nie to, malutka spałaby z nami od urodzenia, tak bardzo ją kocham…

wracając do tematu, już auto mamy załadowane, jutro w południe wyjazd :D
biorę wózek i chustę do noszenia, jak zostanę sama to nie będę musiała taszczyć gondoli na drugie piętro. Chusta to jedna z najlepszych rzeczy jakie posiadam, genialna sprawa :D Zobaczymy czy sprawdzi się w upały na krótkie wyjścia, aż się boję tego żaru.

Nie wiem czy dzisiaj zasnę z wrażenia.

Jedziemy

  • Napisane 17 lipca 2014 o 23:29