Przeglądasz archiwum Październik, 2014 .
Wyświetlam 1 - 5 z 5 notek

czwarty

  • Napisane 29 października 2014 o 17:23

Jest czwarty ząb. Moje sutki płaczą ze strachu ;D

Trzy

  • Napisane 24 października 2014 o 21:01

Wyszła górna lewa jedynka. Jestem w szoku, jakie tempo. Są już zęby trzy ;D

Zostałam wywołana do odpowiedzi przez juti :) Odpowiem tak szybko jak to możliwe :)

Pół roku

  • Napisane 16 października 2014 o 21:41

Przedwczoraj malutka skończyła pół roku. Kiedy to minęło? Nie wiem. Czas pędzi jak szalony, a ja staram się wykorzystywać w pełni każdy dzień z nią, każdą godzinę. Jak podsumować pierwsze 6 miesięcy? Hmm… Przepiękne uczucie. Przepiękny czas.

Najciężej było przez pierwszych kilka dni, gdy mała walczyła na intensywnej terapii. Mam nadzieję, że ona tego nie pamięta, bo ja mam traumę. Później było już tylko lepiej. Źle wspominam laktator i ogromny ból pleców. Gdy wykończona przez całą dobę, co dwie godziny myłam butelki i te cholerne przyssawki od laktatora. Dobrze wspominam całą resztę :)

Po porodzie chodziłam jak nakręcona przez kilka tygodni. W odmiennym stanie świadomości. Mimo dużego bólu i wykończenia (mała jadła co 2 godziny przez około godzinę, plus 30 minut odciągania pokarmu, mycie sprzętu i zostawały minuty na sen…) mogłam góry przenosić. Ze szpitala wyszłyśmy w ósmej dobie, w dziesiątej już myłam podłogi ;) Nie żebym chciała, musiałam, bo akurat w tak ciężkim czasie zachorował nasz pies… Było też sporo załatwiania, urzędy, lekarze (pediatra, ginekolog, diabetolog), wszędzie chodziłam z malutką dumna jak hmm, jak matka? Tak, jak świeżo upieczona matka! A każde spójrzenie i pytanie o malutką napawało mnie takim szczęściem, że mało nie pękłam. Bo oto miałam swoje dziecko, moje kochane upragnione dziecko!

Po okresie połogu wszystko zaczęło wracać do normy, szczególnie moja psychika ;) Wbiłam na luz i poczułam się całkiem normalnie po 2 miesiącach.

Mała do dzisiaj bardzo się zmieniła. Urosła, nosi rozmiar 74, niekiedy 80. Ubranka 68 są trochę przymałe, ale w niektóre jeszcze wchodzi. Uwielbia jeść. Mleko z piersi, obiadki że słoiczków, deserki, kaszki, soczki i herbatki. Nawet mleko modyfikowane lubi, daję jej czasami po trochę, żeby zużyć to, które kupiłam po wyjściu ze szpitala na wszelki wypadek ;) Nie lubi szpinaku, słabo jej wchodzi spaghetti bolognese w wydaniu dla niemowląt, chyba za sprawą smaku mięsa wołowego. Uwielbia polską zupkę Rosołek z indykiem i kaszką kukurydzianą od 6 miesiąca i się nie dziwię, bo jest pyszna! Żałuję, że kupiłam jej tak mało. Lubi lizać chrupki kukurydziane.

Chętnie i długo leży na brzuszku, kręci się jak wskazówki zegara. Za to nie obraca się z brzuszka na plecy i odwrotnie. Z obrotami na plecach nie ma problemu. Chce siadać. Z pozycji półleżącej dźwiga się do siadu, szczególnie w wózku i na kolanach, chwilę wytrzymuje i więdnie. Nie sadzam jej, tłumaczę że jest jeszcze za słaba. Ale ona chce i się złości. pozwalam jej więc na tyle, na ile pozwala zdrowy rozsądek.

Zrobiła się z niej śmieszka, najbardziej rozśmiesza ją zabawa w „jedzie chłop” i „idzie rak” i wąchanie stópek w zabawny sposób ofkors ;D śmieszy ją jak jem. Nie wiem ile waży, ale przytyła. W końcu ma pękaty brzuszek i grubsze kończyny hehe.

Nadal jest drobna, ale dla mnie już jest pulpetem.

Ma dwa dolne zęby, najpierw wyszła prawa jedynka, 4 dni później lewa. Od połowy września nosi pieluszki numer 3 :) Nie wytarły jej się włoski, za to ciągle rosną. Jest wspaniała i kochana, uwielbiam spędzać z nią czas (czyli całą dobę hehe).

6 dni temu poszłam sama do lekarza, bo nie da się tam wejść z wózkiem, a na chustę było za zimno. Tzn było bardzo zimno, a tam w środku jest skwar, cały rok człowiek w krótkim rękawku się poci. I nie wiedziałam jak to zrobić, a nie potrafię się zamotać w poczekalni mając do dyspozycji tylko krzesło :( Mała została z tatą, który wysyłał mi co chwilę zdjęcia tego co robią hehe. Nakarmił ją przecierem z jabłek i banana, napoił soczkiem i tak dziwnie się poczułam, stałam się taka niepotrzebna ;) Po godzinie prawie biegłam do domu, tak się stęskniłam! Nie chcę jej więcej zostawiać. Muszę się nauczyć innych wiązań chusty i kupić jakąś wielką kurtkę.

Podsumowując, to był piekny okres. Wydawało mi się, że początki macierzyństwa są trudniejsze. A może tylko mi trafiło się tak spokojne dziecko? Może przez pryzmat niepłodności inaczej do tego podchodzę? Nie wiem.

Ale wiem, że bardzo pragnę drugiego maluszka.

Hokus

  • Napisane 12 października 2014 o 16:49

Hokus Pokus Czary Mary, drugi ząbek wyszedł cały :)

Wyrósł

  • Napisane 8 października 2014 o 22:20

Dzisiaj rano znalazłam w malutkiej buzi ząbka :) W końcu się przebił! Druga dolna jedynka już goni pierwszą, chyba też wyjdzie na dniach i będę miała zajączka :D Z radości odtańczyłam taniec połamaniec przy przewijaku hehe.
cdn…