Przeglądasz archiwum Listopad, 2014 .
Wyświetlam 1 - 8 z 8 notek

Chyba

  • Napisane 28 listopada 2014 o 23:13

Chyba zaczęła pełzać. Przedwczoraj. Do tyłu…

Zastój

  • Napisane 22 listopada 2014 o 14:35

Cały czas czekam i nic.

Na jakieś nowe umiejętności, na obrót na czy z brzuszka. Na pełzanie, czworakowanie, siad.

Jestem cierpliwa, widzę z ze z dnia na dzień coraz bardziej się stara, ma coraz silniejsze ręce. Ale czekam na ten jeden magiczny ruch, który odblokuje nowe umiejętności.

Gdyby to była gra, wykupiłabym konto premium.

Niestety nie jest. Malutka uwielbia teraz Zwierzyniec Lulka i piosenkę o farmie. Ćwiczymy przy tym, żeby traktowała to jak zabawę i jakoś idzie. Ale niczego nie przyspieszę.

Na noc zakładam jej pampersy 4, bo 3 juz przeciekały. Trójki zostają na dzień.

ps. dzisiaj widziałam o wiele mniejsze dziecko stojące! w wózku zakupowym w markecie. bywa.

7 miesięcy

  • Napisane 14 listopada 2014 o 21:52

Malutka kończy dzisiaj 7 miesięcy. Nie mogę uwierzyć jak ten czas pędzi… Dopiero co tuliłam maleńkie zawiniątko, a tu już mała nie jest taka całkiem mała ;D Nosi rozmiar 80, jest długa i dosyć chuda, dwa tygodnie temu ważyła 7600. Ładnie obraca się na boki, wysoko wspina się na rękach położona na brzuszku, próbuje pełzać, ale złości się, bo jej nie wychodzi. Kręci się jak wskazówki zegara, gada, śmieje się do dziewczynki w lustrze ;) Lubi jeść, najbardziej barszcz czerwony i ryżówkę, oraz truskawki z malinami i jagody. Na drugie śniadanie je owsiankę z gruszką, na kolację kaszkę. Nie chcę niczego pić oprócz piersi, chociaż próbuję na wszystkie sposoby. Nie siada, posadzona siedzi sekundę, wygina się do zabawek i się przewraca ;). Nie obraca się sama na brzuch i na plecy. Miała 5 zębów. Piszę „miała”, bo dzisiaj wieczorem ujawniła szóstego! Ma wszystkie jedynki, prawą dwójkę i czekałam na prawą trójkę, bo już prawie wyszła, zaglądam, a tam lewa dwójka ;D 6 zębów w 5 tygodni i siódmy w drodze… Zasypia od razu po wypiciu kaszki, jeszcze leżąc na rękach. Przekładam ją do łóżeczka i czekam aż się za jakiś czas przebudzi i mnie zawoła, wtedy ląduje w naszym łóżku. Śpi z nami i dobrze nam z tym :) Nie przykrywamy jej, śpi w swoim śpiworku. Pije w nocy cyca, czasami dopiero o 5 czy 6 rano. Wstaje koło siódmej i jest gotowa do zabawy. W ciągu dnia ma 3 krótkie drzemki. Jest bardzo wesoła i pogodna, lubi bawić się zawieszkami nad głową, szczególnie jak grają, lubi szarpać zabawki i je gryźć. Jest zachwycona gazetami, uwielbia smartfona. Gdy chcę jej zrobić zdjęcie mówię: – uśmiech! A ona się uśmiecha nawet przerywając płacz ;D Jest najkochańszym dzieckiem na świecie. Moim dzieckiem :)

Pięć

  • Napisane 8 listopada 2014 o 23:10

Wyszedł piąty ząbek… Górna prawa dwójka. Pięć zębów w miesiąc, pierwszy wyszedł równo miesiąc temu. Aua…

Dzisiaj kupiłam małej sporo ciuszków, bo ze wszystkiego wyrasta,  rozmiar 74 jest na styk, wzięłam więcej 80 to może chociaż chwilę ponosi. I co najważniejsze, udało mi się kupić śpiwór do wózka z wełny owczej, a dokładnie w tłumaczeniu z owczej sierści ;)  najbardziej naturalny kożuszek, oddychający i bardzo ciepły. Zobaczymy jak się sprawdzi na mrozie.

Biedna ta moja malutka, tyle zębów na raz, na pewno już ma dosyć. Ostatnio ma odruch wymiotny przy jedzeniu, ale domowy barszcz czerwony chętnie jadła. Niestety dzisiaj wpadłam na genialny pomysł, żeby podać jej samo jajko, bo zapomniałam dodać do obiadu. Roztarłam żółtko z wodą, nie zasmakowało jej. Dodałam więc trochę przecieru z gruszek i śliwek…  Smakowało, zjadła kilka łyżeczek i wyrzygała dwa razy tyle. W sumie nie dziwię się. Nie wiem skąd u mnie takie pomysły…

Zęby i strach.

  • Napisane 6 listopada 2014 o 23:55

Od trzech dni podaję małej kaszkę z glutenem, całą butlę. Jak na razie (odpukać) nic jej nie jest. Skoro lekarz pozwolił, to próbuję :)  Kazał też podawać kaszki zbożowe pełnoziarniste.  Kupiłam. Fuj! Bez mleka, można robić na wodzie. Niezjadliwe. Dodaję mleko modyfikowane, które dostałam z próbkami. I mus z gruszki. I jakoś smakuje, mała zjada.  Dla mnie jest to średnie w smaku :/

Malutka znowu ma objawy ząbkowania.  Czy to możliwe? Ma 29 tygodni i już 4 zęby… biedna jest. Nie zjadła obiadu, pierwszy raz miała odruch wymiotny. Coraz wcześniej wstaje, już od 6:30 pije cyca, a później gada tak głośno, że spać się nie da. Szkoda, bo ja jestem typem sowy i lubię pospać chociaż do dziewiątej.

Dzisiaj prawie się udusiła. Wieczorem obudziła się ze strasznym płaczem, nie mogłam jej przez chwilę uspokoić. Podnosiłam ją na ręce i w tym momencie zwymiotowała/ulała na mnie, kołdrę, łóżko i nagle się zachłysnęła! Tak jak jeszcze nigdy. trzymałam ją jak należy i klepałam po pleckach, nic nie pomagało, a ona machała rączkami żeby nabrać powietrza :( W końcu się udało…  Nogi miałam jak z waty,  prawie oszalałam ze strachu :( Długo ją tuliłam, aż zasnęła. Wrócił ten strach i uczucia jak z intensywnej terapii :(.  Moja biedna mała córeczka.

Odpowiedzi ciąg dalszy.

  • Napisane 6 listopada 2014 o 23:09

Dzisiaj reszta odpowiedzi na ostatnie 3 pytania zadane przez Juti.

1. Jakich pięć książek jest najważniejszych w Twoim życiu?

Nie wiem czy dobrze rozumiem temat, czy chodzi o najważniejsze, które ocaliłabym dla pokoleń, czy najważniejsze, bo coś dla mnie znaczą, do czegoś się przyczyniły ;) Ach to skomplikowane myślenie. Wymienię więc te, które najbardziej utkwiły w mej pamięci, które uczyły mnie innego spojrzenia na życie.

Zacznę od dzieciństwa, bo jednak to ono kształtuje osobowość.

- w wieku 9 lat : „Bracia Lwie Serce” Astrid Lindgren,
- 12 lat: „Rozmowy nocą” Ilse Kleberger,
- na przełomie 13 – 14 lat : „Ty zaraziłeś ich narkomanią” Marek Kotański,
- w wieku dorosłym: „Trylogia husycka” Andrzej Sapkowski.

Nad ostatnią pozycją długo się zastanawiałam, ponieważ tak wiele książek jest dla mnie ważnych, że musiałabym tu chyba założyć katalogi… Wybrałam jedną, która nauczyła mnie tego jak ciężkie może być zwykłe życie prostej kobiety i gdy mam wszystkiego dość przypominam sobie jej życie i od razu myślę, że wcale nie jest tak źle. Pozwoliła mi zrozumieć jak wiele zdarzeń może mieć miejsce na przestrzeni całego życia, uświadomiła mi jak długie ono jest jeśli się dożyje do starości!
- „Pamiętnik matki” Marcjanna Fornalska.

2. A jaka jest Twoja popisowa potrawa (nie bądź taka, daj przepis! :) ).

Nie ma! ;D Bardzo dużo i różnorodnie gotuję, lubię gotować, ale chyba nie mam czym się pochwalić. Zawsze mnie chwalą za zwykłe paszteciki z kiszoną kapustą i grzybami z barszczem, za krokiety (tu chyba za wytrwałość), robię dobre szparagi z szynką szwarcwaldzką i sosem holendersko – cytrynowo – chili na bazie z gotowca ;D Nie są to raczej pozycje na popisowe danie hehe.

3. Motto życiowe?

Dobro powraca ;)

Odpowiedzi

  • Napisane 5 listopada 2014 o 00:06

Zostałam wywołana do odpowiedzi przez Juti z ziomalkowyswiat.blog.pl za co dziękuję :D Pytań jest milion ;)

W końcu mam chwilę by to ogarnąć (chyba, że zaraz mała się obudzi).

1. Twoje ulubione miejsce na ziemi.

Hmm chyba miasto mojego wczesnego dzieciństwa, mojej babci. Malutkie, spokojne, senne miasteczko, które zawsze kojarzyło mi się ze średniowieczem, z kamieniczkami, wieżą strażniczą i zamkiem. I jeziorem. Zawsze gdy tam wracam mam wrażenie, że czas stanął w miejscu, niewiele się tam zmieniło, ciągle tak samo pachnie, zawsze są te same uczucia, ta sama mgła, te same wrony, maleńkie sklepiki, zabawkowy z milionem skarbów na wystawie. I ta sama mentalność ludzi ;) Tylko kamienne schody na klatce jakby się stępiły, dziś są zaokrąglone, a kiedyś obdzierały kolana jak brzytwa. To jest moje miejsce na ziemi. Uświadomiło mi to powyższe pytanie.

2. Z jakiego swojego osiągnięcia jesteś najbardziej dumna?

– z pokonania niepłodności i z mojej córki (że dałam radę psychicznie przejść wszystko od początku do porodu, a nie było łatwo).

- z ukazania się mojej pracy drukiem, moje wywody zostały docenione ;)

3. Co jest tą glinką, która scala wasz związek?

Przyjaźń. Nigdy nie miałam lepszego przyjaciela, na dobre i złe. Może to dziwnie brzmi, ale po 15 latach związku spędzamy że sobą każdą wolną chwilę i uwielbiamy to. Ludzie się dziwią, że my zawsze wszędzie razem, ale nam tak dobrze. I żeby nie było – tak, kłócimy się jak każdy i to też jest dopełnieniem tej przyjaźni. Ale banalnie to brzmi, trudno ;)
4. Czego nauczyła Cię niepłodność?

Pokory. I cierpliwości. Chyba jak każdego, kogo to dotknęło. I tego, że planowanie czegokolwiek nie ma sensu w myśl „chcesz rozśmieszyć Pana Boga, powiedz mu o swoich planach.” Ach sorry, może nie powinnam tak pisać, skoro wyrzucili mnie z Kościoła ;) Nauczyła mnie wiary we własne siły, nauczyła odwagi i tego, że człowiek jest silny i wiele zniesie.

5. Co Ci daje blogowanie?

Utrwalenie chwil, ocalenie od zapomnienia. Poczucie, że czasami ktoś mnie słucha (czyta) i że nie jestem sama z problemami i radościami, którymi nie chcę się dzielić z bliskimi. Daje mi możliwość swobodnej wypowiedzi, rozmowy. Daje mi rozwiązania problemów, bo gdy piszę łatwiej mi się myśli.

6. Z czego ostatnio śmiałaś się na głos?

Z mojej córki (tak wiem, jest teraz całym moim światem). Oglądamy The Walking Dead, a ona zaczęła wydawać dźwięki jak zombie ;D I robi tak do teraz. Nie wiem czy to normalne, czy przez to, że codziennie słuchała zombiaków. Ale tak śmiesznie to brzmi, że śmieję się do łez, mam swojego małego zombie.

7. Czego musisz spróbować /chcesz przeżyć / doświadczyć zanim upłynie życia Twego kres?

Bardzo przyziemnie: Koncert Metallica (jeszcze nie było mi dane i bardzo się boję, że nie zdążę). Kiedyś chciałam spróbować kokainy, ale już mi minęło. Chyba, że będzie właściwy moment (lubię eksperymenty że świadomością).

Drugi Zestaw Pytań :

1. Czy kiedykolwiek zrobiłaś coś szalonego /niebezpiecznego w swoim życiu? Jeśli tak, to co to było?

Pojechałam na Woodstock bez namiotu, śpiwora, bez planu, prawie bez pieniędzy. Stopem. Z bratem. Prawie 14-letnim. To było przepiękne przeżycie, a suchy chleb w drodze powrotnej nigdy nie smakował tak wybornie.

Chodziłam nocą rozmawiać do bezdomnego mieszkającego w fortach, po jakimś czasie zabił tam swojego kolegę metalową rurą…

2. Jaką radę (lub jakie rady) dałabyś dziewczynom, które oczekują na swoje pierwsze dziecko? (wiem, że dobrymi radami piekło wybrukowane, ale ja tam lubię posłuchać nawet szatańskich wersetów).

Aby kierowały się intuicją i nawet na położniczym robiły to, co uważają za słuszne, a nie ufały ślepo położnym. Aby szanowały dziecko i jego potrzeby i naprowadzały maluszka by także szanował mamę i jej potrzeby. Aby wsłuchiwały się w dziecko, a wszystko będzie dobrze :)

3. Jakie są Twoje 3 największe zalety i 3 największe wady w byciu mamą?

– jestem z dzieckiem bardzo blisko, wsłuchuję się w jego potrzeby, głównie emocjonalne
– delektuję się każdym dniem spędzonym razem, dbam by nie był to „czas stracony”, wykorzystuję każdą chwilę, żyję jakby ten dzień miał być ostatni
– z łatwością ogarniam rzeczy manualne przy małej ;D
Czy to zalety? Nie wiem.

To teraz wady :

- tracę cierpliwość gdy mała długo płacze w nocy :(
- jestem wygodna i korzystam z wielu udogodnień typu gotowe słoiczki, kaszki błyskawiczne itd.
– zamartwiam się rozwojem małej i wyszukuję w internecie wszystkiego na dany temat. Czasem wydaje mi się , że wiem więcej niż lekarz ;) Próbuję przyspieszać rozwój małej, czego podobno nie powinno się robić.

I pytania od Juti:

1. Jakich pięć książek jest najważniejszych w Twoim życiu? cdn…

Smutek

  • Napisane 3 listopada 2014 o 14:48

Ciemny cmentarz, tylko na niektórych paliły się pojedyncze znicze. Pośrodku krzyż rozjaśniony płomieniami. To krzyż emigrantów. Nigdy nie słyszałam tam Niemców. To nasz krzyż. Zapaliliśmy znicze za dusze zmarłych, ja zapaliłam za dusze tych nienarodzonych. Moich nienarodzonych embrionów, moich dzieci. Szczególnie dla tego, który został we mnie, w moim brzuchu, poświęcając się dla siostry. Na zawsze będą w moim sercu.