Przeglądasz archiwum Grudzień, 2014 .
Wyświetlam 1 - 4 z 4 notek

by pamiętać

  • Napisane 16 grudnia 2014 o 23:28

Jesteśmy na urlopie u rodziców. Wczoraj znowu się obróciła na brzuch , jak zostawiłam ją samą w przedpokoju, na swetrze (długa historia jak się to stało hehe). I oczywiście znowu przegapiłam! Dzisiaj obrotu zero. A myślałam, że jak już zacznie, to będzie się kręcić cały czas. I tak jestem z niej dumna. Kupiłam jej dzisiaj reklamówkę ubranek, są tu bardzo tanie. Dres, dużo body, rajtuzki ocieplane, grube skarpety, spodenki, bluzkę z angielską wersją córeczki tatusia ;) itp. Jutro mój kochany pies pozbędzie się jajec. Biedny. Ale wyrok juz zapadł, chociaż nadal się waham :( Bardzo się boję, że się nie obudzi z narkozy. Ale muszę, bo męczy się nieziemsko, nie ma nic ze spaceru, bo wszędzie suki i zapachy :( może mi to wybaczy. Ostatnio kładzie się ciągle na podłodze jak najbliżej Malutkiej, a ta łapie go rączką za pysk, uszy, fafle. A on ze spokojem sobie leży i zasypia przy takim mizianku. Nawet liście jakie mała mu sprzedaje od czasu do czasu mu nie przeszkadzają ;) Malutka od jakiegoś tygodnia wkłada sobie sama smoczka do buzi jak go gdzieś znajdzie. Nie wiem czy robiłaby to wcześniej, bo smoka w zasięgu ręki nie miała. Przedwczoraj skończyła 8 miesięcy.

Obrót

  • Napisane 10 grudnia 2014 o 21:19

Obróciła się!!! Nie wiem jak, bo przegapiłam, ale zostawiłam na brzuchu, a znalazłam na plecach :) Myślałam,  że jednak ominie ten etap tak jak niektóre dzieci, ale jednak nie. Pojawił się, tylko z ogromnym opóźnieniem :) Wiedziałam,  że do osiemnastki się nauczy hehe.

Język

  • Napisane 9 grudnia 2014 o 23:47

Wczoraj nauczyłam malutką wystawiać język na zawołanie :D Zaczęła sama, ja pomogłam i dzisiaj wystawiała cały dzień i się z tego śmiała. Nawet przy obiedzie, więc wszystko wylatywało z buzi. Odkryła, że na zewnątrz buzi też można nim ruszać w wszystkie strony i robi to z wielkim zaciekawieniem.

W piątek, za 2 dni jedziemy do Polski na Święta. Bardzo się boję tej drogi… 8 – 9 godzin w jednej pozycji, na siedząco w nowym foteliku, a ona jeszcze nie siedzi :( Kupiliśmy axkid minikid 9 – 25kg, montowany tyłem, bo z pierwszego fotelika wyrosła, a niby jest do 13kg… Niby odchyla się najmocniej do tyłu w tej grupie cenowej, ale jak dla mnie to i tak pozycja pionowa. Producent zapewnia, że nawet 2 miesięczne niemowleta mogą w tym podróżować, ale ja w to nie wierzę. Chyba, że jazda trwa do 10 minut :/

Bardzo nie chce mi się jechać, nie wiem dlaczego. Słabo mi jak pomyślę o tej drodze, a pozniej o kursowaniu między domami, które są w różnych miastach… I dwojenie się i trojenie, by do wszystkich zjechać w Święta, by nikt w Wigilię nie był sam. Jak to zrobić z dzieckiem? Zawsze zaliczaliśmy 3 Wigilie, teraz z małą nie ma na to szans. Nikt nie będzie miał tyle siły. Nie wiem co robić :(

Poza tym cieszę się na spotkanie z rodziną, z krajem, chociaż tu wkrada się dużo smutku, gdy widzę jak miasta niszczeją, coś tam je reperują, ale jedno robią, a następne się sypie. Żal ściska mi serce gdy patrzę na stare babulejki, które bieda wciska w ziemię, na ludzi wybierających ze śmietników. I ogarnia mnie złość, gdy babska rzucają głupimi tekstami, kłócą się na ulicach, gdy żule proszą o złotówkę i chleją od rana pod sklepem. Już chyba odwykłam od tego.

A mimo wszystko później tak cholernie ciężko jest z Polski wyjechać, znowu zostawić rodzinę, machającą mamę i wracać z uczuciem takiego ciężaru, że aż mdli przez pół drogi. A może to choroba lokomocyjna wróciła?

Jestem przeziębiona, pali mnie w gardle i na nic nie mam chęci. A tu czeka pranie, pakowanie, ogarnianie… Ratunku. Idę spać i jutro nie wstaję. Kurierowi też nie otworzę. Niech psie żarcie samo się odbierze.

Dobrze, że chociaż malutka zdrowa i wesoła.

Przedwczoraj

  • Napisane 1 grudnia 2014 o 13:38

Wszystko zlewa mi w jeden tekst :/ Aby zobaczyć właściwy wpis trzeba rozwinąć notkę. Przedwczoraj wykąpałam malutką jak zawsze, położyłam na przewijaku by ją nasmarować i ubrać. To dość stresujący moment dla moich uszu… Mała krzyczy, najbardziej przy zakładaniu rękawów. Cisza. Smaruję oliwką Cisza. Ubieram rękawy Cisza. Biorę na ręce, odkładam do kojca. Idę po kaszkę. Cisza. Zbyt cicho Zbyt długo. Staję nad nią z kaszką Śpi… A oto sprawca, mój wybawiciel: Smoka mała nie zna, nie uznaje. Nie podawałam wiec. Do teraz. Kupiony na drogę do Polski, na wszelki wypadek, uratował moje biedne uszy… Nie wiem czy wytrzymam. Czy…