Przeglądasz archiwum Wrzesień, 2015 .
Wyświetlam 1 - 4 z 4 notek

  • Napisane 25 września 2015 o 23:36

Wczoraj wizyta w SPZ u neurologa.  Ocena rozwoju wypadła super :)

Jutro Chrzest mojej malutkiej!

Powiększyć rodzinę?

  • Napisane 14 września 2015 o 23:46

Takie coś znalazłam. Uśmiałam się, ale dało mi to do myślenia ;).

Pierwsze dziecko, drugie dziecko, trzecie dziecko
Twoje ubrania
Pierwsze dziecko: Zaczynasz nosić ciążowe ciuchy jak tylko ginekolog potwierdzi ciążę.
Drugie dziecko: Nosisz normalne ciuchy jak najdłużej się da.
Trzecie dziecko: Twoje ciuchy ciążowe stają się twoimi normalnymi ciuchami.

Przygotowanie do porodu
Pierwsze dziecko: Z namaszczeniem ćwiczysz oddechy.
Drugie dziecko: Pieprzysz oddechy, bo ostatnim razem nie przyniosły żadnego skutku.
Trzecie dziecko: Prosisz o znieczulenie w 8. miesiącu ciąży.

Ciuszki dziecięce
Pierwsze dziecko: Pierzesz nawet nowe ciuszki w cypisku w 90 stopniach, koordynujesz je kolorystycznie i składasz równiutko w kosteczkę.
Drugie dziecko: Wyrzucasz tylko te najbardziej usyfione i pierzesz ze swoimi ubraniami.
Trzecie dziecko: A niby czemu chłopcy nie mogą nosić różowego?

Płacz
Pierwsze dziecko: Wyciągasz dziecko z łóżeczka jak tylko piśnie.
Drugie dziecko: Wyciągasz dziecko tylko wtedy, kiedy istnieje niebezpieczeństwo, że jego wrzask obudzi starsze dziecko. Trzecie dziecko: Uczysz swoje pierwsze dziecko jak nakręcać grające zabawki w łóżeczku.

Gdy upadnie smoczek
Pierwsze dziecko: Wygotowujesz po powrocie do domu.
Drugie dziecko: Polewasz sokiem z butelki i wsadzasz mu do buzi.
Trzecie dziecko: Wycierasz w swoje spodnie i wsadzasz mu do buzi.

Przewijanie
Pierwsze dziecko: Zmieniasz pieluchę co godzinę, niezależnie czy brudna czy czysta.
Drugie dziecko: Zmieniasz pieluchę co 2-3 godziny, w zależności od potrzeby.
Trzecie dziecko: Starasz się zmieniać pieluchę zanim otoczenie poskarży się na smród, bądź pielucha zwisa dziecku poniżej kolan.

Zajęcia
Pierwsze dziecko: Bierzesz dziecko na basen, plac zabaw, spacerek, do zoo, do teatrzyku itp.
Drugie dziecko: Bierzesz dziecko na spacer.
Trzecie dziecko: Bierzesz dziecko do supermarketu i pralni chemicznej.

Twoje wyjścia
Pierwsze dziecko: Zanim wsiądziesz do samochodu, trzy razy dzwonisz do opiekunki.
Drugie dziecko: W drzwiach podajesz opiekunce numer swojej komórki.
Trzecie dziecko: Mówisz opiekunce, że ma dzwonić tylko jeśli pojawi się krew.

W domu
Pierwsze dziecko: Godzinami gapisz się na swoje dzieciątko.
Drugie dziecko: Spoglądasz na swoje dziecko, aby upewnić się, że starsze go nie dusi i nie wkłada mu palca do oka.
Trzecie dziecko: Kryjesz się przed własnymi dziećmi.

Połknięcie monety
Pierwsze dziecko: Wzywasz pogotowie i domagasz się prześwietlenia.
Drugie dziecko: Czekasz aż wydali. Trzecie dziecko: Odejmujesz mu z kieszonkowego.

Wnuki
Nagroda od Pana Boga za nie zamordowanie własnych dzieci.

_____________________

Byłyśmy dzisiaj pierwszy raz na nowej grupie w „przedszkolu”. Porażka.

Są tam dzieci w jej grupie wiekowej do – 5 miesięcy. Dzieci maleńkie, mocno cofnięte, ledwo siedzące, dwa trochę raczkujące, jedno leżące. Dziewczynka z zespołem downa, reszta to wcześniaki. Maleńkie dzieci, aż się zastanawiałam, czy to moja już jest takim gigantem, czy to one takie malutkie. Ale 70 centymetrowa piętnastomiesięczna dziewczynka chyba jest mała? Chłopczyk 13 miesięcy jeszcze mniejszy, rozmiar 68? Moja taka była jak była dzidziusiem. Reszta podobnej wielkości, widać że mają duże problemy rozwojowe. Wszystkie zostały przyniesie w fotelikach 0+. Moja tam po prostu nie pasuje. Chciała chodzić i się bawić zabawkami, układać klocki, gotować na kuchence. musiałam ją prowadzić między dziećmi, żeby żadnego nie staranowała albo nie rzuciła na niego zabawki. Dzieci siedziały przy mamach, jeszcze nie potrafią się bawić. Miejsca mało, mała się irytowała, że nie może sobie między nimi na nic pozwolić.

Takie spotkania na pewno nie przyniosą jej korzyści, a w tym przypadku niestety jestem egoistką. Bo mogłabym tam chodzić dla tych innych dzieci, żeby moja je ciągła trochę w górę, ale po prostu mi się nie chce. Wolę w tym czasie jej zorganizować prawdziwe terapie, może logopedę itd. Jestem egoistką i do tej pory się o to nie podejrzewałam…

Nie wiem jak się teraz z tego wykręcić, chyba po prostu powiem dyrektorce prawdę.

Te spotkania są także do wymiany doświadczeń, dla mam. Ale ja tego naprawdę nie potrzebuje. Mam swoją zamkniętą grupę na fb, gdzie są sami rodzice z dziećmi takimi jak moje. To mi wystarcza. Może gdyby to były Polki sprawa wyglądałaby trochę inaczej, bo rozmowy po niemiecku nie sprawiają mi przyjemności (co innego na fb. ;)).

Zaraz po tym przedszkolu szybki bieg do domu (w deszczu), godzina czasu na obiad i znowu bieg na vojtę. Pot mi ciekł nie tylko po plecach ;).

Nie chcę tam chodzić.

******

Przedwczoraj kupiliśmy w Ikei stolik, krzesełko i stołek z miękką poduszką dla małej. Są super, a z doświadczenia siostry wiem, że są prawie niezniszczalne. W restauracji mała podjadała mi frytki i kulki mięsne, co za patologia ;)

******

Podobno wróciły kontrole na granicy z Polską. Ja pier…

Chujowa Pani Domu

  • Napisane 11 września 2015 o 15:48

Ja się chyba nie nadaję do prowadzenia domu :/

Wcześniej wszystko ogarniałam, ale odkąd mała stała się bardzo aktywna, mam w domu istny sajgon.  Rano od razu po wstaniu odkurzam (pies w domu), śniadanie,  sprzątam po (mała sama je, więc fotelik i podłoga wokół nadaje się do mycia).  W tym czasie mała znosi swoje zabawki do pokoju,  rozwala wszystko co stanie na jej drodze ;)  Wrzuca zabawki do resztki mojej herbaty,  wyciąga pranie z kosza i wrzuca do wanny razem ze wszystkim co znajdzie po drodze.  Stawiam na obiad i idę powyciągać pranie z wanny,  wstawiamy je razem.  Staram się coś ogarnąć z zaległości w domu,  w tym czasie mała broi,  wywala psie miski,  idę sprzątać to co narobiła,  a ona w tym czasie np.  opróżnia mi szafę.  Składam te ubrania z szafy, próbuję poobierać jarzyny do zupy,  a tu pies się strzepuje,  mała roznosi jego sierść na papciach po całym domu.  Idę odkurzać,  a ona w tym czasie roznosi gazety spod stolika i targają je z psem na spółkę,  po czym kropi je swoją herbatą (i znowu są kłaki).

Tak wygląda tylko przykładowy poranek.  Po całym dniu wysiadam,  bo mimo tego, że cały dzień coś robię, to wygląda jakby przeszedł tajfun.  A gdzie jakieś pranie firanek,  odkurzanie np.  za kanapą,  składanie prania?  Mąż wraca z pracy i załamuje ręce,  po czym chwyta za odkurzacz ;) Wymiękam i chyba się do prowadzenia domu nie nadaję.  Rezygnuję z tej funkcji ;D Powinnam złożyć wypowiedzenie?

W tym wszystkim chodzimy 2 razy w tygodniu na rehabilitację,  raz na przedszkole,  ćwiczenia w domu 3 – 4 razy dziennie plus ćwiczenia umysłowe jeśli uda się je wpleść w ten szalony dzień.  Nie wspomnę, że trzeba znaleźć czas na jakiś spacer,  zakupy itd.  (Farba do włosów czeka na mnie już 3 tygodnie).

Wrzesień

  • Napisane 3 września 2015 o 16:05

Lubię jak sobie siedzimy na kanapie i oglądając telewizję jemy razem ciepłą, pachnącą kukurydzę. Tak siedzimy ramię w ramię, jedząc z jednego talerza. I jest nam tak dobrze… Nigdy nie myślałam, że tak malutkie dziecko (16 miesięcy) może być tak wspaniałym kompanem. Czasami mam wrażenie, że jest dużo starsza emocjonalnie, że wszystko rozumie, współodczuwa. Nie potrafi jeszcze mówić (jedynie kilka wyrazów), ale rozumiemy się bez słów.

Rozumie wszystko wypowiadane potokiem słów typu: „Weź idź proszę do kuchni otwórz bramkę pieskowi, bo się zamknął i mu smutno.” Przynosi mi papcie i zakłada na nogi, a później mnie ciągnie, żebym z nią gdzieś szła ;).

Rozładowujemy razem zmywarkę, daję jej koszyk ze sztućcami i sama po jednym wrzuca do szuflady. A wieczorem jak robię mleko, wyciąga sobie z szuflady drugą miarkę i sięga stając na palcach, żebym jej ją zanużyła w słodkim proszku i dała do wylizania ;) Fajnie nam się tak razem żyje. Przyjemnie.

Wyszła jej dolna lewa piątka, idzie prawa.

Codziennie każe sobie zakładać moją torebkę i z nią tak dumnie paraduje przez pół dnia. Dzisiaj kupiłam jej nową różową, z pieskiem i kwiatkiem. Mam nadzieję, że tym sposobem odzyskam swoją…

Oglądaliśmy mieszkanie, bo chcemy jakieś kupić. W ogłoszeniu było napisane, że zadbane, a okazało się do kapitalnego remontu :/ od podłóg, ścian, łazienki po okna… Masakra. A w drodze powrotnej stuknął nas bus na parkingu pod Lidlem, szkód na jakiś tysiąc – tysiąc pięćset euro. Musimy to ściągnąć z polisy sprawcy, mam nadzieję, że się uda bez problemu.