Przeglądasz archiwum Październik, 2015 .
Wyświetlam 1 - 6 z 6 notek

Terapia psychologiczna

  • Napisane 27 października 2015 o 11:05

Chodzę do psychologa dwa razy w tygodniu.

Dzięki niemu tak szybko się pozbierałam po diagnozie.

To on mi wszystko tłumaczy, pokazuje dobre i złe strony. 

Razem analizujemy każdy problem dotyczący nie tylko małej, ale nawet takich rzeczy jak alergia mojego psa,  literaturę czy różne życiowe wybory.

Bardzo mi pomaga w codziennym życiu.  Wszystko wydaje się prostsze do zrobienia.

Zawsze wychodzę uśmiechnięta, podniesiona na duchu i szczerze – lubię tam chodzić. 

Moja mała nie bardzo…

To jej fizjoterapeuta.

Mój niespodziewany,  darmowy, najlepszy osobisty psycholog.

Pan Vojta.
;)

Cud!

  • Napisane 24 października 2015 o 20:31

Guz z nerki zniknął.

Guz na nerce zniknął.

Nie ma go!!!

Jezu czy to możliwe??

Nie ma!

Nie wierzę i płaczę ze szczęścia.

To na pewno ta moja kurkuma, brokuły i brukselka ;D

To na pewno ten Chrzest ;D

To na pewno nasz fart!

Nie wiem co pomogło,  jak to się stało. 

NIE MA!!!

(tyle szczęścia na raz, aż boję się, że coś się nagle spierd…  Oby nie.).

Nie ma…

Słowa

  • Napisane 22 października 2015 o 18:41

Zanik niektórych słów był chyba chwilowy, bo mała zaczyna się powoli rozgadywać. Codziennie jest coraz lepiej.

Mówi:
- tata
- mama (rzadko, jak chce)
- daj
- to
- daj to
- pies – ba (wcale nie podobne, no ale lepiej tak niż wcale ;))
- cycy (karmienie piersią) – dydy
- noc – no
- nie – ne
- tak – ta (rzadko)
- oko – toto, oto (zależy jak wypowie)
- woła jeść – mniam mniam (od dzisiaj rana)
- jak upadnie – bam
- kaczka – dada
- śmiech dzieci – haha, hihi
- jak leci reklama między piosenkami woła – butabuta. Co to znaczy? Nie wiem ;)

Naśladuje
- auto – bumbum
- konia – iiicha i klaska językiem naśladując stukot kopyt
- odkurzacz – buuu
- mój śmiech (no comment ;))
- ptaszka
- misia

To chyba tyle. Resztę mówi w swoim języku, próbuje mówić i to jest najważniejsze.

Wczoraj na końcowej rozmowie z SPZ neurolog powiedziała, że mała umysłowo rozwija się prawidłowo do wieku, jedynie nie mówi (miała nazywać przedmioty np. piłkę) i jest mniej sprawna fizycznie (ale tylko trochę ze względu na obniżone napięcie mięśniowe).

Zasugerowała, że dobrze byłoby posłać małą do przedszkola jak skończy 2 latka (omg, czyli za pół roku?). Akurat pod nowym mieszkaniem będziemy mieć przedszkole integracyjne! Czy już pisałam, że się przeprowadzamy (!!!)? Tam pracowaliby z nią pod kątem rozwoju mowy, bo niby na terapię jest za wcześnie, dziecko musi skończyć 3 lata (z czym się nie zgadzam). Jestem podekscytowana tą myślą!

Wyniki

  • Napisane 21 października 2015 o 18:00

Mamy wyniki testu.

Test zaliczony.

Iloraz inteligencji (rozwój psychiczny) w normie.

W normie!

!!!!!!

Jezu to jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu :) 

Moja mała mądra córeczka.

Test inteligencji

  • Napisane 15 października 2015 o 19:25

Dzisiaj pojechaliśmy z małą na test inteligencji,  ocenę rozwoju czy jak to nazwać.

Przyszła po nas fizjoterapeutka i poszłyśmy do pokoju, w którym czekała na nas pani psycholog. Śmialiśmy się, że raczej u tak małego dziecka to się nie uda,  ale spróbować można ;)

Usiadłam z małą na kolanach przy małym stoliku,  pani otworzyła wielki kufer z różnymi przedmiotami i wyciągnęła stos kartek. Pani psycholog przy swoim biurku obserwowała i notowała.

Wydawała małej proste polecenia,  ja musiałam je dosłownie przetłumaczyć,  bez innych wskazówek (w domu mówimy tylko po polsku, według zaleceń).  Polecenie – wykonane.  Polecenie – wykonane.  Pytanie – pokazane.  Po około 10 minutach panie były w szoku,  że mała skupiona wszystko wykonuje i zaczęły jak kibicować, piszcząc,  podskakując i klaszcząc przy każdym sukcesie.

Zadań było bardzo dużo.  Niektóre proste,  inne trudne. Oto kilka z nich:

- dwie chusteczki,  bransoletka.  Pani pokazuje bransoletkę,  chowa pod jedną z chustek i pyta: gdzie bransoletka? W późniejszej trudniejszej wersji po schowaniu miksuje chustkami, by zmylić dziecko.

- daje deseczkę z wydrążonymi małymi otworami.  Jak dziecko wsadzi w nie paluszek daje kilka patyczków i mówi: wsadź wszystkie patyczki do dziurek.

- ściska gumową kaczkę i kładzie przed dzieckiem i mówi: ściśnij niech zakwacze.

- stawia kaczuszkę,  przykrywa ją przezroczystą pokrywą,  która ma otwór z lewej.  Polecenie: weź kaczkę. 
Po kilku innych ćwiczeniach powtórka, tym razem otwór z prawej.  Następnie od strony pani.

- Pokazuje jeden obrazek np.  samolot.  Pod spodem na obrazku jest kilka przedmiotów, w tym samolot.  Mówi: pokaż samolot.

- Puzzle.  Plansza z niebieskimi wgłębieniami na niebieskie koło,  trójkąt i kwadrat.  Mówi: ułóż puzzle.

- Podaje zakręconą buteleczkę (jak po lekach),  w środku są witaminy dla dzieci (kulki).  Mówi: wyciągnij kulki.  Dziecko musi odkręcić buteleczkę (słoiczek?) i wykonać polecenie.

- ta sama buteleczka kilka pytań dalej.  Stawia ją odkręconą i sypie obok maleńkie kuleczki.  Mówi: pozbieraj wszystkie do butelki.

- ustawia piłkę,  misia,  kaczkę,  kubek,  malutkie klocki,  lalkę i łyżkę.  Mówi: daj łyżkę. 

- kilka pytań dalej ustawia te same przedmioty.  Mówi: nakarm lalkę.

- kilka pytań dalej do tych przedmiotów dokłada grzebień i nie wydaje polecenia.  Dziecko powinno samo poczesać lalkę,  misia (i siebie i mamę w naszym wpadku hehe). 

- przedmioty na stole,  mała wzięła łyżkę. Podaje jej inny przedmiot i mówi: zamień się.  Dziecko powinno oddać przedmiot.

- wysypuje malutkie klocki obok różnych przedmiotów i mówi: pozbieraj do kubka.  Dziecko ma znaleźć kubek i wykonać polecenie. Szczegółem jest to,  że klocków jest więcej niż może się zmieścić (mała ułożyła je w górkę xD).

- wysypuje klocki i mówi: zbuduj wieżę.

- kładzie resoraka i mówi: pojeździj autem.

- otwiera książeczkę i pyta: gdzie dzieci jedzą? (obrazek z dziećmi) Gdzie śpią?(łóżko) Czym można jeździć? (rower).

- podaje budowlę z klocków i mówi: rozbierz.

- kładzie kartkę papieru i kredkę. Dziecko ma zacząć rysować.

- rysuje na kartce kreskę pionową,  poziomą,  okrąg.  Dziecko powinno naśladować.

- zbliża do siebie dwie kaczuszki i stukają o siebie dziobami.  mówi: zrób tak samo (jak zdąży powiedzieć ;))

- kładzie kaczkę i popycha ją kredką.  kładzie je i dziecko ma zrobić to samo.

- Kładzie przedmioty na stole i mówi: daj misiowi pić (z kubka).

- dziecko ma pokazać w książeczce jabłko,  ciastko itd

- pokazuje książeczkę i mówi: kto robi miau miau,  co robi bum bum.  Dziecko ma pokazywać palcem kota, auto itp.

- skarbonka i monety.  mówi: włóż pieniążki do skarbonki.

- kładzie lalkę.  Pyta gdzie lalka ma włosy,  oczy,  nos,  buzię,  uszy,  brzuch,  ręce,  stopy.

- pyta: gdzie masz buty? bluzkę? spodnie?

- zabawa w nie na mamy -  kuku.

reszty nie pamiętam, jak sobie przypomnę to napiszę.

Były jeszcze ćwiczenia słowne (np.  dziecko ma nazwać dany przedmiot),  ale jako że mała nie mówi, zostały pominięte.

- Później wstajemy od stolika, kawałek dalej na łóżku leży piłka.  Mówi: przynieś piłkę z łóżka na stolik.

- rzuć piłkę

- turla ją i mówi: łap piłkę.

- dziecko ma kopnąć piłkę

- dziecko wchodzi na stopień i ma z niego zaskoczyć.

- dziecko ma podnieść na stojąco jedną nogę,  później drugą.

- ma podskoczyć

- ma iść tiptopami

- ma iść do tyłu

- ma iść bokiem

- ma wchodzić i schodzić po schodach naprzemiennie (prawa noga,  lewa noga).

Oczywiście te ruchowe szczególnie przy schodach mogą być z pomocą mamy ;)

*****

Były też inne, ale nie mogę sobie od razu wszystkich przypomnieć.  Kobiety były w szoku jak mała dobrze sobie radzi.  Oczywiście nie była w stanie zrobić wszystkiego, aż taka dobra nie jest ;)  Test miał trwać 2 godziny,  mała go zrobiła na spokojnie w godzinę 20 minut.  Cały czas była skupiona i zainteresowana! A ja nie,  że to się uda ;)  Muszę bardziej wierzyć w swoje dziecko.  Bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła,  te babki zresztą też były zdziwione i uradowane.  Powiedziały że…  mała jest bardzo bystra jak na swój wiek.  Puchłam z dumy i myślałam, że się popłaczę. 

Godzinę później mieliśmy tam wizytę u logopedy,  w sumie niczego nowego się nie dowiedziałam.

Ostateczne wyniki mamy mieć za tydzień,  wtedy będzie omówienie wyników z neurologiem i ocena rozwoju.

Już się tak bardzo nie boję.

Już mniej,  trochę mniej.

Kocham ją taką jaka jest.

Jest duża,  śliczna i mądra.

Jest moja.

Wizyta w SPZ

  • Napisane 8 października 2015 o 22:56

Wizyta w SPZ (centrum socjopediatryczne) była dla mnie sporym zaskoczeniem.  Myślałam, że siedziba będzie w nowoczesnej klinice,  okazało się, że znajduje się kilkaset metrów dalej.  W dole,  bo klinika jest na wielkiej górze.  Bałam się, że po drodze wózek zgubię ;) Kolejnym zaskoczeniem był brak windy,  podjazdu czy czegokolwiek,  żeby wspiąć się po licznych schodach prowadzących do starego, niezbyt zadbanego budynku. Wtargaliśmy tam jakoś wózek,  dobrze że była z nami babcia (moja mama przyjechała do na na urlop!).  Mała już w poczekalni szalała,  bawiła się klockami w poczekalni i była bardzo wesoła.  Po dość długim czekaniu przyszła po nas pani neurolog.  W pokoju czekała pani fizjoterapeutą.  Siedliśmy przy stoliku by porozmawiać,  a mała mogła robić co chce i była obserwowana.  Wyciągała zabawki,  pokazywała tej fizjotetapeutce, a ona wszystko notowała.  Mała podeszła do mnie się przytulić -  zanotowane.  Rysował kredkami – zanotowane.  Zobaczyła rybę w książeczce i zacmokała – zanotowane.  My odpowiadaliśmy na milion pytań dotyczących jej rozwoju,  już jesteśmy do tego przyzwyczajeni i mamy wszystko zanotowane w telefonach… Pani popukała młoteczkiem po stawach,  nóżki i rączki podskakiwały.  Gdy zaglądała we wszystkie dziurki już nie było tak wesoło.  Później było ważenie,  mierzenie, mała płakała jak opętana.  Babka pokazywała jej misia by ją zagadać,  miał długie włosy.  Mała zaczęła pokazywać na swoje włosy i zaraz na moje – zanotowane.  Rozmowa zeszła na temat szczepień,  neurolog powiedziała by szczepić,  zawsze szczepić.  Uff.  Ta wizyta miała być przed szczepieniem mmr,  ale tak długo na nią czekaliśmy, że sama podjęłam decyzję i ją zaszczepiłam.  Jak widać słusznie :)

Za 2 tygodnie mamy następna wizytę, mała będzie miała rodziny test inteligencji i rozwoju.  Nie wiem jak ona to przejdzie,  bo na przykładowe słowne polecenie: przynieś czerwonego klocka i wsadź go do czerwonej dziury,  na pewno nie zareaguje.  Przyniesie klocka i go wsadzi,  ale kolorów to ona nie rozróżnia…  Tak młode dziecko (18 miesięcy) powinno to potrafić? 

Wyprosiłam też konsultację z logopedą,  bo słownictwo małej jest prawie żadne.  Przestała mówić mama,  hauhau,  tak. Mówi tylko jak chce: tata,  to tata (jak dzwoni), daj,  to, daj to, bum bum na auto,  czasami powie nie. Teraz kaczka to dada,  a mówiła kuakua. Najczęściej jednak po prostu robi yyyyyyy,  albo eeeee  :(  Cieszę się z tego co już potrafi,  ale martwię się.  Może ta wizyta u logopedy mnie uspokoi,  może poda mi jakieś sposoby, by ją zachęcić do mówienia.  Na razie nasza terapia słuchowa Cieszyńskiej poszła w odstawkę,  bo mała nie daje sobie założyć słuchawek na uszy.  Chyba musiałabym ją skrępować kaftanem bezpieczeństwa i zakneblować,  żeby coś słyszała przez swój ryk ;)

Później zjechaliśmy do miasta,  które bardzo chciałam zobaczyć będąc na położniczym. Z sali miałam piękny widok na panoramę miasta.  U chińczyka zjedliśmy makaron,  smakowało.  Mała dostała słoiczek,  ale nie była chętna.  Później szukaliśmy garnituru dla męża i ozdób na tort,  bo za dwa dni Chrzest :)

Ogólnie cieszę się z tej wizyty,  ale nie wiem jak nasza współpraca się dalej potoczy,  czy zaoferują coś więcej niż ośrodek,  pod którego opieką teraz jesteśmy.  Zobaczymy jak wyjdzie test inteligencji,  ale raczej niemożliwe żeby malutka była w stanie wykonać przykładowe polecenia,  o jakich mi wspominali ;)