Przeglądasz archiwum Styczeń, 2016 .
Wyświetlam 1 - 4 z 4 notek

Dużo, szybko.

  • Napisane 25 stycznia 2016 o 22:47

Dużo się dzieje.  Szybko płynie czas.  Ale to chyba dobrze, bo szybciej przyjdzie wiosna.

Moja mama jest w szpitalu.  Dowiedziałam się dzisiaj od brata, który jest w Zakopanem na urlopie.   Dzisiaj bidulka wylądowała,  jechała busem do innego lekarza, trzy razy kierowca się zatrzymywał, tak jej słabo było.  W końcu się wróciła i poszła do lekarza, a stamtąd na oddział wewnętrzny.  Robią badania,  muszą ustalić co się dzieje.  Dobrze, że ma tam koleżanki i bez problemu może korzystać z pokoju pielęgniarek, czajnika, ekspresu do kawy itd.  No i dbają o nią. Tylko pewnie jedzenie podłe i porcje głodowe. Mogę pojechać w każdej chwili, ale mówi, że nie ma takiej potrzeby, bo to tylko badania.  W razie czego mój brat jest w Polsce i pojedzie pierwszy.  Ale tak mi źle, że nie jestem teraz z nią, na miejscu…

Po wyjściu ze szpitala ma do mnie przyjechać, jeśli lekarz pozwoli.

Dzisiaj przeprowadzka zaczęła się na dobre. Dostaliśmy klucze od mieszkania,  jeszcze nie byłam, ale podobno wszystko jest ładnie wyremontowane :)  Mąż pół dnia nosił toboły,  najpierw kupił kuchnię i meble, później wnosił to wszystko sam, tylko z największymi elementami pomógł mu kolega.  Niestety nie mógł więcej, bo jest po operacji ręki i moim zdaniem nie powinien niczego nosić, skoro jeszcze 2 tygodnie temu ręka trzymała mu się na drutach…

Mimo całego zamieszania i życia na kartonach wzięłam dzisiaj małą na „przedszkole”.  Do grupy dołączyła nowa mama z synem Tobiasem,  ma 18 miesięcy i jest upośledzony w stopniu znacznym,  tzn ciężkim.  Znowu wszyscy przedstawiliśmy się w kółeczku i miałam wrażenie, że zaraz wstanę i powiem: – Nazywam się mazenka i jestem alkoholiczką ;)  Masakra.

Malutka rozwija się teraz w bardzo szybkim tempie i zwiększa się przepaść między jej rozwojem, a resztą dzieci z grupy.  Chyba powoli zrezygnuję z tych spotkań,  bo korzyści już nie ma żadnych.  Tamte dzieciaczki są przynoszone w fotelikach 0+, większość leży, ktoś raczkuje,  tylko dwa wcześniaki trochę chodzą, ale rozwojowo też są do tyłu.  Moja mała po tych spotkaniach pluje po brodzie,  raczkuje,  kładzie się na podłodze dla zabawy i krzyczy – bo tak robią tam dzieci, a ona chętnie naśladuje to przez jakiś czas :/

Teraz wszędzie jej pełno, ostatnio Ikeę roznosiła.  biegała gdzie tylko się dało,  wspinała się,  uciekała,  bawiła co ciekawszymi przedmiotami,   chowała się do szaf,  przechodziła przez otwory w ścianach do innych „pokoi”,  a w dziale dziecięcym od razu wskoczyła do namiotu, żeby przejść przez tunel :D To pierwszy raz, kiedy miała aż takiego powera.  Później zjadła frytki (taaaa bardzo zdrowo),  pobawiła się w kąciku dla dzieci i poczuła zmęczenie i chyba ból nóżek, bo prosiła, żeby ją na rękach nieść.  Co to dla mnie,  półgodzinna wycieczka z 16kg na rękach… Ale kto da radę jak nie ja ;)

Jutro ciąg dalszy pakowania,  montaż kuchni itd.  Może pojadę autobusem na nowe mieszkanie, tylko trochę boję się jechać z wózkiem ;) 

Jest też jeden cięższy temat, ale to już nie dzisiaj. Mam pozwolenie na transfer.  Pod pewnymi warunkami.  Nie wiem czy będę w stanie je spełnić.

Przeprowadzka

  • Napisane 20 stycznia 2016 o 12:46

Przeprowadzka w toku.

O rany,  tyle do opisania, a zero czasu.  Pakowanie szaf,  szafek,  wyrzucanie mebli, kupowanie mebli.  Między tym biega dziecko i pies.  Życie na pudłach,  kartonach, workach.  A to dopiero początek :)

Zostawił.

  • Napisane 5 stycznia 2016 o 12:58

Dialog przy myciu lodówki:

Mąż: – Tę starą insulinę wyrzucić? I tak przeterminowana.
Ja: – Wyrzuć.
M: – A te hormony?
Ja: – A wyrzuć.
M: – Na pewno?
Ja: – Na cholerę mi one, jak i tak się nie przydadzą.
M: – Ale jakby?
Ja: – Co jakby.
M: – No jakby co.  Mają termin do marca.
Ja: – To zostaw.

Zostawił. 
Nie tylko tabletki, ale i nadzieję.

Zawsze może być gorzej.

  • Napisane 2 stycznia 2016 o 22:50

Wspaniały początek roku.

Moja mama będzie miała operację.

Akurat w tym czasie, co ja przeprowadzkę.

Ile jeszcze wytrzymam?

Przynajmniej jedno życzenie się spełniło. Znów potrafię płakać łzami.