Przeglądasz archiwum Sierpień, 2016 .
Wyświetlam 1 - 2 z 2 notek

Zastrzyki

  • Napisane 3 sierpnia 2016 o 10:46

Wysłałam maila do kliniki z wysokością bety, oddzwonili do męża do pracy, ale koniecznie chcieli rozmawiać ze mną. Zadzwoniłam więc i rozmawiałam z moją kochaną doktor. Opisałam jej wszystko dokładnie jak to wyglądało i powiedziała, że to na bank z niedoboru hormonów (w poprzedniej ciąży krwawiłam właśnie po odstawieniu). Kazała mi dołożyć progynovę i brać 3×2, dołożyć progestan, oprócz tego co biorę dowcipnie, mam łykać 2 kapsułki. No i dała receptę na zastrzyki i plastry na brzuch… Cieszę się, będę spokojniejsza. I oczywiście mam leżeć. Nie będzie łatwo przy małej, bo jestem z nią sama całymi dniami. No i nie wiem jak z nią jeździć na rehabilitację i wszystkie zajęcia… O ćwiczeniu jej w domu 2x dziennie już nie ma mowy, bo to też wysiłek dla mnie. I dupka, muszę to jakoś pogodzić ;) Znowu wylenię się za wszystkie czasy. Miałam nadzieję, że tym razem mnie to ominie.

  • Napisane 1 sierpnia 2016 o 14:47

Krew.

Krwawienie.

Cholerna jasnoczerwona krew i kłucie w brzuchu!

:(

Jadę z małą autobusem do lekarza, bez wózka, bez przygotowania, bez niczego.

Czekam w kolejce w przychodni godzinę. Przyjmuje mnie moja doktor, chwała Bogu, że jest, pierwszy dzień po urlopie. Trzęsącym się głosem mówię jej o krwawieniu. Patrzy w wyniki z czwartku, które właśnie jej wpisali.

Beta 4876 – 17dpt

4876!!!

Wskakuję na fotel, mała siedzi na podłodze i je żelki.

Jest.

JEST!!!

Pęcherzyk ciążowy.

Mój prawidłowy Pęcherzyk…

Nie wiadomo skąd krwawienie. Krwiaka nie widać, infekcji nie ma. Czasami tak może się zdarzyć w terminie miesiączki, tylko że ja już jestem dawno po.

Mam dalej brać leki na podtrzymanie (Progynova 21, Progestan) i przyjść za tydzień na badania i założenie karty ciążowej, jeśli wszystko będzie dobrze.

Niech będzie, błagam. Błagam z całych sił.

Z wrażenia zapomniałam recept z recepcji, nieważne.

Wróciłyśmy tak samo, autobusem. Bez wózka. Dała radę przejść drogę. W autobusie upadła jak zahamował, ale była dzielna i nie płakała. Po schodach do domu już nie miała siły i ochoty wejść, ale jakoś biedna doszła na to 4 piętro.

Teraz śpi, ja leżę i odpoczywam.

Zastanawiam się czy to mogło być ze stresu. Wczoraj pobili mojego brata na przystanku, dres i jego 3 kolegów. Bez powodu, po prostu miał pecha. Ludzie zero reakcji. Zero. Taka znieczulica :(

Modlę się, żeby krwawienie się nie powtórzyło, żeby nie zaczęło się najgorsze.

Jestem w ciąży.

I bardzo pragnę tego dziecka.