11 tc

  • Napisane 4 września 2016 o 13:53

Maleństwo rośnie :)
W piątek 1 września byliśmy całą trójką na usg (10 tydzień). No, w sumie już czwórką.
Maluszek ma 3,8 cm, jest bardzo ruchliwy. Cały czas podskakiwał, ruszał rączkami i nóżkami :)
Wszystko jest w porządku, nie muszę leżeć. Następna wizyta dopiero za miesiąc.

Rozmawialiśmy o badaniach prenatalnych. Doktor powiedziała, że w naszym wypadku nie ma sensu robić przezierności karkowej i pappa, bo pokazują one tylko prawdopodobieństwo wystąpienia wad, a wiadomo że mając chore dziecko i znając naszą historię, szanse są większe. I że to niepotrzebny stres i naciąganie na badania. Sama nie wiem co o tym myśleć… Powiedzieliśmy, że boimy się robić amniopukcję, boimy się komplikacji, poronienia zdrowego dziecka itp. Powiedziała, że w naszym przypadku najlepsze będzie usg specjalne w szpitalu, w 20 tygodniu ciąży. Że to usg pokaże możliwe wady, zespół downa i inne zespoły genetyczne. Badają bardzo dokładnie wszystkie wymiary, kości, narządy, robią 3d i 4d, na którym dużo widać. Jak coś będzie nie tak, to dopiero wtedy robić amnio w tym tygodniu to już jest bezpieczniejsze. Ucieszyłam się i wyszłam stamtąd na skrzydłach.

Niestety czytam w necie i wychodzi na to, że nie do końca jest to takie fajne. Owszem, bezpieczne. Ale np. zespół downa wykrywa jedynie w 70% :(. A przecież jest tyle bardzo ciężkich chorób i zespołów :(

Już nie wiem co robić, naprawdę nie wiem. Czuję, że Maluszek jest zdrowy, ale czuję, że coś robię nie tak. Może powinnam już w 15 tc robić amniopukcjię? Może powinnam robić przezierność i pappa, chociaż wiem, że ryzyko wyjdzie podwyższone? A co będzie jak poprzez amnio poronię… To się naprawdę zdarza. Niepotrzebnie czytałam o tym, o odpływaniu wód płodowych itp. Może byłoby mi łatwiej podjąć decyzję.

A może rzeczywiście warto poczekać do 20 tygodnia i zaufać usg i niech się dzieje co chce?

Ciężko, naprawdę ciężko się o tym myśli.

Od 5 tygodnia non stop wymiotuję i mnie mdli. Jak sprzątam, gotuję, leżę, śpię. Schudłam na kość, ale wszystkie badania z krwi są w porządku. Mam nadzieję, że już niedługo mdłości się skończą i w końcu będę mogła zjeść normalny posiłek.

Wczoraj powiedzieliśmy przez scypa jednej babci, babcia w szoku, że jednak się zdecydowaliśmy ;). Brat wie od początku. Pozostali moi rodzice i reszta rodziny. Miałam czekać z wieściami do badań, ale przecież nie będę czekać do 20 któregoś tygodnia, jak będą wyniki…

Jestem bardzo szczęśliwa.

Komentarze (5) do 11 tc

  1. ~Uczuciowa pisze:

    3,8 cm to już bardzo pokaźny człowiek :D Gratulacje!

    A myśleliście o Nifty? Może to jest jakieś rozwiązanie. Wiem, że kosztowne, ale nieinwazyjne. Nie wiem tylko czy skuteczność i precyzja są porównywalne…

    Mam nadzieję, że mdłości lada moment się skończą (!!), choć parę kilo mniej, jeśli u malucha wszystko w porządku, nigdy nie zawadzi ;)

  2. ~BalbinaMalina pisze:

    Miałam amniopunkcję jakoś 16-17 tydzień, na wyniki czekałam 6 tygodni. Odpuściłabym sobie na Twoim miejscu pappa, ale przezierność karkową, to już był zbadała, bo to jest badania określające stan faktyczny, a nie jakieś tam prawdopodobieństwo.
    Co, do amniopunkcji, to już Twoja decyzja, pytanie jest też, co zrobisz ze złym wynikiem… Nachodziłam się trochę po lekarzach-także w czasie ciąż i najlepiej robić usg 24-25 tydzień, a nie 20, wtedy więcej widać.

  3. Bahati pisze:

    Przezierność warto zrobić, przecież ani to inwazyjne ani kosztowne, a prawidłowy wynik pewnie trochę by Cie uspokoił. Pappa też bym nie robiła. bo to faktycznie nic nie daje, takie gdybanie…
    A amnio…to zależy od tego co byś zrobiła gdyby wynik był zły…

  4. ~mazenka pisze:

    Minusem badania przezierności karkowej jest fakt, że czasami jest prawidłowa mimo chorób i wad, także zespołu downa. Tak było u mojej koleżanki. Ciągle zastanawiam się nad tą amniopukcją… Nie wiem, co zrobiłbym / co zrobię, jeśli okaże się, że drugie dziecko również jest chore. Na pewno zależałoby to od wady, od tego czy dziecko np. będzie musiało umrzeć w cierpieniach wkrótce po porodzie, czy cierpieć wielki ból fizyczny całe życie. Bardzo ciężka decyzja, nie wyobrażam sobie tego i między innymi dlatego się boję badania. Wiem, że lepiej wiedzieć. Wiem. Boję się ciężkich wad, typu bezmózgowie, ciężkie małomózgowie, Zespoły, w których i tak nie ma żadnych szans na przeżycie. Wtedy raczej wolałbym, żeby to dziecko się nie urodziło i nie cierpiało. Ale nie wiem co naprawdę zrobiłabym, nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Wolałabym, by ktoś zadecydował za mnie,bym miała kogo winić w razie powikłań. Ciężka sytuacja.

  5. ~PinkThink pisze:

    Ja bym słuchała lekarza, Kochana.
    Jeśli go znasz i mu ufasz, to słuchaj się jego a nie porad w necie.
    Buziaki.

Dodaj komentarz