Powrót do rzeczywistości.

  • Napisane 19 września 2016 o 13:49

Dzisiaj zaczynamy naszą harówę. Koniec wakacji, wszystko zaczyna się na nowo.

Dzisiaj rozpoczęliśmy od Mutter – Kind Gruppe, zrobionej z naszej grupy wczesnej interwencji. Tato zawiózł nas godzinę wcześniej, bo też zaczyna nową pracę i musiał być wcześniej. Chodziłyśmy po centrum handlowym, wszystko było jeszcze pozamykane. Kręciłyśmy się na schodach ruchomych w górę i w dół – mała to uwielbia.

I byłoby wszystko fajnie, gdyby nie jeden facet. Zaczął zagadywać małą, tak normalnie jak każdy inny na ulicy. Ale nagle wyjechał: ona jest chora?


Bo ja kiedyś pracowałem z chorymi dziećmi. One są takie kochane.

Odechciało mi się.
Odechciało mi się wszystkiego.
Nie wiem jakim cudem nie odpowiedziałam spierdalaj.

Nie wiem za bardzo co było dalej, mózg mi się zatrzymał. Facet zniknął, a ja siedziałam i chciało mi się płakać. Tak zewnętrznie, łzami, bo w duszy już wyłam.

Wiem, że już po niej widać. Wiem, że wygląda jak 4 latek, a ma 2. Wiem, że jest inna.

Ale cholernie mi przykro.

Po co mówić matce dziecka np. z zespołem downa, o! ma zespół downa. Albo: o! porażenie mózgowe? O, poparzone? Nie kurr, specjalnie dziecko tylko tak wygląda dla zmyły, jest zdrowe jak ryba…

Poszłam na tą grupę, dziewczyny gratulowały mi ciąży (wcześniej im napisałam), w sumie było fajnie. Byłoby, gdyby nie ten incydent, który w sumie incydentem nie był, ale tak bardzo zabolał. Wiem, że to zwykła sytuacja, jakich będzie wiele, ale czy kiedyś się do tego przyzwyczaję? Czy się uodpornię?

To boli tak, jak pytanie do niepłodnych: – A wy kiedy się dorobicie dziecka? Co nie chcecie?

Eeh…

Komentarze (3) do Powrót do rzeczywistości.

  1. ~asik pisze:

    bardzo mi przykro za ten „incydent” masz racje ludzie nie mają wyczucia po prostu bezmózgi. pamiętam te pytania o niepłodność a raczej :”czego nie macie dzieci tak dawno po ślubie” jak zaszłam w ciąże to od razu miała przyklejone do pleców to dziecko jest z in vitro i wcale mi by to nie przeszkadzało tyle że gadali za plecami dogadywali śmiali się a tak naprawdę nikt w prost nie zapytał czy tak faktycznie jest. mimo że nie było in vitro. ale ludzie zawsze będą chamscy jak nie myślą nie nie mają tego w domu. pozdrawiam i cieszę się że po za ty, wszystko ok :)

  2. ~Uczuciowa pisze:

    Też się zryczałam, bardzo mi przykro:(
    Ludzie nie myślą!!! Plotą co im ślina na język przyniesie nie zastanawiając się nad uczuciami drugiej strony. Na to chyba nie ma sposobu. Nie da się na nich wpłynąć, choć chciałoby się potrząsnąć porządnie, żeby coś może dotarło!
    Pozostaje budować w sobie dystans… co jest heroicznym wysiłkiem czasami:/ Ale wierzę, że Tobie będzie to wychodziło coraz lepiej z czasem! Mam nadzieję! Pozostaje życzyć, żeby, jak najmniej takich kretynów było w Waszym otoczeniu! A jak najwięcej życzliwych, rozumnych i empatycznych ludzi!
    Ściskam!!!

  3. ~juti pisze:

    :(
    Trzymaj się, kochana.

Dodaj komentarz