Tak sobie

  • Napisane 5 października 2016 o 16:28

Na wczorajszą wizytę u ginekologa czekałam jak na zbawienie. Bo usg, mierzenie, zobaczę czy są wszystkie kończyny, narządy, mózg. Jestem totalnie przeziębiona, do tego zaraziłam małą i nie ma na nic siły :(. Miałyśmy jechać autobusem, ale przyjechała po nas siostra ze swoim fotelikiem i synkem i zwiozła nas, chwała jej za to. Zacierałam ręce, bo zaraz poznam. płeć przy odrobinie szczęścia i zobaczę maleństwo. U lekarza hop na fotel, najpierw badanie szyjki, wszystko okej, dolegliwości nie ma. Dziękuję do widzenia. Jak to, nie będzie usg, na które czekałam miesiąc? Nie.

Kurwa.

Nie ma takiej potrzeby . Jakbym wiedziała, to zgłosiłabym ból brzucha, lekkie plamienie czy cokolwiek innego :/. Wizyta trwała kilka minut, kolejna za miesiąc i dopiero wtedy będzie usg z mierzeniem. W 19 tygodniu. Dopiero wtedy dowiem się czy głowa jest na swoim miejscu, czy małe się dobrze rozwija. W książeczce wpisała mi obecną akcję serca. Ciekawe skąd się, skoro nawet nie posłuchała, tylko zbadała palpacyjnie. Z tego wszystkiego zapomniałam zapytać o odstawienie leków, musiałam czekać aż kolejka pacjentka wyjdzie, żeby dopytać.

Czuję się zawiedziona i olana, bo jedyne o co zapytała, to moja decyzja co do amnio.

Uważam ją za świetnego lekarza, uratowała moją małą, ale wtedy ze względu na krwawienia skakała koło mnie jak koło jajka…

a może to dobrze? Może powinnam się cieszyć? (nawet się cieszę, że jestem w końcu „zwykłą pacjentką”) . Ale czegoś mi brak. To będzie długi miesiąc niepewności.

No co jak małogłowie? Bezmózgowie? Deformacje? Co jak wada serca? Zespół downa lub inny śmiertelny? Szit.

Gdybym nie była tchórzem w tym temacie, zrobiłam amnio. Ale czuję, że nie. Nie mogę. Nie wiem dlaczego.

Dzisiaj upiekłam pyszną babkę, zawsze będzie mi się kojarzyć z dzieciństwem. Moja mama nadal jest u brata, nie jest w stanie żyć samodzielnie. Jak brat załatwi wszystkie formalności zabiorę ją do siebie. Jakoś damy radę.

Chciałabym zrobić teraz prawo jazdy, bardzo by się przydało, ale boję się mocnych emocji i ich wpływu na dziecko. Na dziecko, które nadal jest bezimienne.

Czasami czuję łaskotki w brzuchu, „węża” i delikatne stukanie. Ale tylko czasami, bardzo rzadko.

Jestem szczęśliwa i zastanawiam się nad wyborem wózka. Musi być lekki, stabilny i tani, bo będzie cały czas stał na klatce na parterze. Jak ktoś buchnie, to się nie popłaczę ;) Żałuję, że swój sprzedałam w styczniu. Aaa i musi mieć długą rączkę, żeby mała mogła jeździć „na doczepkę” na podkładce, bo czekają nas dalekie wyprawy kilka razy w tygodniu.

15 tydzień… Lada chwila 16. Czas szybko leci, a do mnie dalej to trochę nie dociera. Żyję na luzie, bez stresu. Rzeczywiście druga ciąża jest całkiem inna niż pierwsza. :)

Mdłości ustępują, pojawia się apetyt. Głównie na słodkie. Staram się bardzo hamować, bo boję się kolejnej cukrzycy ciążowej. Chociaż wiem, że i tak przyjdzie. A może będę w tej nielicznej grupie i się zdziwię?

Rośnij maleństwo w brzuszku i bądź zdrowe. Proszę.

Komentarze (7) do Tak sobie

  1. ~BalbinaMalina pisze:

    Rób prawojazdy teraz, przy dwójce dzieci nie zrobisz przez najbliższe lata. Powiedz sobie, że nie możesz się stresować, a prawko Ci potrzebne. Zaciśnij pośladki i zrób jak najszybciej. Zdawałam egzamin, jak już mój syn się urodził, prawie rok po jego urodzeniu, bo się wcześniej nie dało, teraz wiem, że lepiej było zdawać w ciąży. Nie lubię jeździć samochodem, ale to daje niezależność w poruszaniu. Dasz radę.

  2. ~Uczuciowa pisze:

    Bez USG?!?! Jak to??? Też bym się wkurzyła! Choć faktycznie myślę, że to raczej dobry sygnał niż zły. Wszystko jest ok, więc nie ma co tam gmerać. Ale wyobrażam sobie Twój zawód i stres:/ Amnio też bym się bała, a myślałaś o Nifty albo Harmony?
    Babka dobra na wszystko :) Ja też największy apetyt mam na słodycze, chipsy i owoce. W tej kolejności. Gdzie ta mądrość ciążowego organizmu, która odrzuca od szajsowego jedzenia, a zachcianki tworzy na zdrowe tylko?? U mnie to nie działa. Muszę włączać rozsądek, choć czasem i to nie pomaga i rzucę się jednak na czekoladę;)

  3. ~juti pisze:

    Też bym się wkurzyła. Ale na pewno wszystko jest dobrze, postaraj się nie martwić!

  4. ~asik pisze:

    hej ja mam to szczęście że moja gin. nie bada palcem szyjkę zawsze sprawdza przez usg dopochwowe i przy okazji robi usg przesz brzuch :) też by mnie skręcało. a u was nie robi się usg do 12 tygodnia ciąży żeby sprawdzić czy wszystko ok i czy nie ma wad u dziecka? ja właśnie dzisiaj zaczynam 27 tydzień i tak jak z pierwszą ciążą nie obyło się bez komplikacji z tym że innych nerki mi siadają i dostałam cukrzycy ciążowej. na razie bez insuliny sama dieta wystarcza.
    ps. upominaj się to dla ciebie ważne więc nie popuszczaj usg nie szkodzi a dr. trochę cię olała to znaczy ja bym czuła podobnie. nie jesteś zwykłą pacjentką ciąża nie była naturalna tak czy inaczej każda kobieta w ciąży chce być traktowana szczególnie i to nam się należy bo mamy na to tylko 9 miesięcy :) pozdrawiam i ściskam was mocno.

  5. ~Wężon pisze:

    Miesiąc już minął. Jak było na USG?

  6. ~Marta pisze:

    Hej, Mam nadzieje ze u Was wszystko w porzadku. Pozdrawiam. M.

Dodaj komentarz