Spokój codzienności

  • Napisane 1 grudnia 2016 o 16:11

Jutro zaczynam 24 tydzień. Czas leci tak spokojnie, tak przyjemnie. Nic się. nie dzieje. Czasami zapominam, że jestem w ciąży i tylko fakt, że rośnie wielorybi brzuszek mi o tym przypomina. No i kopniaki, których jest bardzo duzo i są naprawdę mocne. Całkiem inaczej niż z pierwszą córeczką, ona była bardzo spokojna.

Byłam w szpitalu na usg genetycznym. Niestety tato nie mógł wejść, musiał zająć się małą (dziecko nie mogło wejść do gabinetu). Najpierw standardowe pytania zadawane przez panią stażystkę, dużo o poprzedniej ciąży z małą. Później potrenowała na mnie pomiary na usg ;). Przyszła pani doktor i bardzo długo wszystko sprawdzała. Serce powiększała do 30cm na dużym ekranie, inne narządy i mózg też. Wszystko w normie, bez wad. Rączki, nóżki, czaszka również. Wszystko jest idealnie. To usg nie ocenia dobrostan płodu, jednak nie może wykluczyć wielu chorób, w tym np zespołu Downa, którego bardzo się boję. Raczej maleństwo jest zdrowe, bo przy zd często występuje np wada serca lub krótsze kości udowe, ale niczego nie można wykluczyć. Pozostaje się modlić i mieć nadzieję, że drugie dzieciątko będzie zdrowe. Wierzę w to. Wierzę!
Dostałam ładne zdjęcia z badania i nakaz.

Mam więcej jeść. Bo przytyłam 2 kilo. Z tym, że ja jem, ale na wszelki wypadek jestem na diecie cukrzycowej z małymi odchyleniami ;) Odżywiam się po prostu zdrowo, dużo warzyw, chude mięso, bez Fastfood i słodyczy. zamiast nich robię np naleśniki orkiszowe, ciasto dyniowo orkiszowe, jem gorzką czekoladę z pomarańczami lub jogurt naturalny z owocami np maliny, jagody. Sama robię galaretki lub budynie z cukrem trzcinowym. Pozwalam sobie na wiele jak mam ochotę i na totalnym luzie, ale nie tyję, tylko brzuszek rośnie. Ostatnio mam coraz większy apetyt szczególnie na zupy, potrafię zjeść kilka dużych talerzy w ciągu dnia… Za 1,5 tygodnia mam kolejną wizytę u ginekologa i ma wyznaczyć mi termin testu glukozowego, niecierpię tego.

Czytałam, że zdarza się, że dzieci urodzone w tym tygodniu (24) mogą przeżyć, nieliczne, ale jednak. I są też takie, które później dobrze się rozwijają. Szok. Śniło mi się, że urodziłam w 27 tygodniu i mam nadzieję, że będzie zupełnie na odwrót i urodzę w 40. Od ostatniej wizyty ograniczyłam Progesteron i biorę tylko 2 x 1, profilaktycznie ;).

Na święta nie jedziemy do Polski z uwagi na ryzyko (długa podróż w niewygodnej pozycji, ślisko, ryzyko wypadku). Szkoda, ale wolę nie ryzykować. Za to przyjedzie do nas mój tato, mała już nie może się doczekać dziadka :D. W ostatniej ciąży mnie nie widział, to teraz będzie miał okazję ;). mama zostaje u brata.

Skupiam się teraz na gromadzeniu rzeczy, tzn dopiero teoretycznie, niedługo przejdę do praktyki. Kupiłam tylko 3 pary body i 3 pieluszki tetrowe. Za tydzień jadę oglądać wózek, no i muszę znaleźć łóżeczko. Tym razem chcę takie malutkie (do 6 miesięcy) na kółkach, z obniżanym bokiem i możliwością szybkiego dołączenia do mojego łóżka na noc. W szpitalu takie miałam, niesamowicie wygodne. Może uda mi się takie znaleźć.

Oby reszta ciąży też przebiegła tak spokojnie…

Aaa i jeszcze jedno.

To dziewczynka :)

Komentarze (3) do Spokój codzienności

  1. ~Renn pisze:

    No i super:) będzie babiniec:)
    jak ten czas szybko leci…jeszcze niedawno marzyłaś o dwóch kreskach i wysokiej becie a tu już za połową ciąży.
    Trzymam mocno za Was kciuki, zyczę spokojnej ciąży do końca (40t),
    szczęśliwego rozwiązania i zdrowej córeczki.
    Pozdrawiam

  2. ~Leptir pisze:

    no pięknie….. oby tak było do końca ciąży…. a później wspaniałe powitanie Maleńkiej
    wszystkiego dobrego :)

  3. ~juti pisze:

    Super wieści :) Dużo spokoju życzę!

Dodaj komentarz