Przeglądasz archiwum Maj, 2017 .
Wyświetlam 1 - 2 z 2 notek

Sześć

  • Napisane 10 maja 2017 o 21:44

Minęło 6 tygodni.

Maleńka jest wspaniała.
Dziwna.
Inna.

Inna od mojej pierworodnej.

Cały czas się rusza. Przebiera rączkami, wierzga nogami. Kręci główką.

Podnosi ją!

Moja większa mała dokonała tego w 3 miesiącu życia. Ona w trzecim tygodniu? Właściwie od początku lekko podnosiła.

Wydaje różne dziwięki. Grucha. Przepiękne to jest, nigdy nie słyszałam.

Uśmiecha się! Po piątym tygodniu zaczęła, rozmiękczając mogę serce przepięknym bezzębnym uśmiechem.

Jest ciekawska, cały czas jest z nią kontakt wzrokowy.

Krzyczy wieczorami. Ale jak! Można by egzorcystę wzywać. Ona nie płacze, ona się drze ;) Raczej z przegrzania mózgu, bo daje się uciszać i nie ma objawów kolki. Dzisiaj np. zasnęła na wieczór jak anioł.

Powoli łapię rytm, jest i posprzątane i ugotowane, dzieci zaopiekowane i nawet próbuję wyłapać chwilkę na szycie. Niestety jak do tej pory udało mi się jedynie podwinąć spodnie ;D.

Może to zasługa dzisiejszego spaceru i wizyty w przedszkolu? Ale o tym później. O koszmarze starszej też :(

Szczęście

  • Napisane 4 maja 2017 o 17:51

Było pięknie.

Mimo bólu. Podczas słabszych skurczy na początku (myślałam, że to już są mocne) chodziłam z mężem po korytarzu szpitala i żartowaliśmy. Świetne wspomnienia, do dzisiaj chce mi się śmiać z reakcji ludzi na moje skurcze, chociaż wtedy mi do śmiechu nie było. Za to dobry humor dopisywał. W pokoju do rodzenia też, chociaż już rzadziej i nie wszystko pamiętam. Skupienie i ból obierają pamięć. Dlaczego więc tak mile to wspominam? Dlaczego chętnie wracam do wspomnień, do zdjęć (tak, chciałam i mam zdjęcia)? Po prostu spełniłam marzenie, chociaż koniec był inny. I też jestem bardzo z niego zadowolona! Dziwne? Dziwne! :) Super było jak zaczęłam odzyskiwać „przytomność” po kroplówce z opiatem. Nie pomogła zmniejszyć bólu podczas skurczy, ale wydłużyły się przerwy między nimi. I znowu zaczęły się żarty i śmiechy, choć ostatkiem sił. Podróż na salę operacyjną była zabawna, wiózł mnie mój własny mąż :D oczywiście razem z położną (czy kto to był, już nie jarzyłam kto jest kim). Znowu pozwolili mi zostać w okularach! Ktoś powiedział, że przecież muszę zobaczyć własne dziecko ;D Na sali operacyjnej też wszyscy żartowali, śmiali się subtelnie jak jęczałam na skurczu przebierając palcami u stóp, bo nie wolno mi było się poruszyć przy wbijaniu znieczulenia w kręgosłup. To była masakra :D A jak już się udało i kładłam się na plecy, momentalnie cały ból minął. Boże, co to był a za ulga! Wspaniałe uczucie! Czułam się, jakbym się kładła na plaży, takie odprężenie. Cała się trzęsłam cały poród i teraz na sali też… Dali mi ciepły koc elektryczny ;) Niestety i on nie pomógł, stwierdzili, że to reakcja organizmu na ból i sam poród. Kroili mnie, a ja wołałam, czekajcie na mojego męża xD A oni się śmiali i wołali: już idzie, już idzie, hehe. Wyciągnęli malutką, dali na stację i w tym momencie wpadł mój mąż :D W samą porę hehe. Szybko mnie pozszywali i wywieźli na pooperacyjną. Zapytałam czy długo będę leżeć, poleżałam dosłownie chwilę, a tu nagle wchodzi mój mąż z maleńką na rękach . Najpiękniejszy widok na świecie :) Mała od razu zaczęła pić z piersi jak szalona, a ja byłam taka szczęśliwa, bo moja pierworodna nie potrafiła.

Nie wiem jak opisać swoje uczucia i wrażenia. Mimo długiego porodu zakończonego cc uważam,że był bardzo piękny i udany. Wspominam go z szerokim uśmiechem. Nie mam żadnej traumy, wręcz przeciwnie. Nie wiem czy to zasługa miłego personelu i super atmosfery, mojego męża czy mojego podejścia. Może dziwnie to zabrzmi, ale każdej życzę takiego porodu. Może raczej powinnam życzyć dwugodzinnego i zakończonego normalnie? To tego życzę! Ale tak fajnego jak mój :)

Momentami zastanawiam się, czy może niepłodność, ta cała walka o ciąże itd miała na to wpływ. Być może dlatego jestem taka radosna? Mimo problemów, chorób, walk, zmęczenia i chodzenia jak zombie jestem tak szczęśliwa. I nie jest zawsze tak wspaniale, momentami miewam dość i marzę o spokoju, jaki był przy jednym dziecku. A później dzieci idą spać i wraca to szczęście ;D